Zbigniew Mossakowski nie żyje


19 stycznia 2016 roku , z samego rana zadzwonił do mnie Manfred Gorywoda , aby przekazać smutna wiadomość że w nocy zmarł w Warszawie Zbigniew Mossakowski, wielki nasz przyjaciel , lekarz – społecznik. Mam w pamięci świeżą rozmowę telefoniczną z nim, w ostatni piątek, kiedy to słabym głosem powiedział, że idzie ponownie do szpitala , że nie może już chodzić. Walczył dzielnie, przez długie miesiące , z nieuleczalną chorobą. Odwiedzaliśmy go z zona Marysią w jego przychodni lekarskiej na terenie Uniwersytetu Muzycznego. Z godną podziwu wytrwałością znosił kolejne ataki choroby. Ze stygmatem śmierci na twarzy przyjmował ostatnich swoich pacjentów , często bezinteresownie. Wzruszającym znakiem woli aktywnego życia była jego naiwna wiara w to, że mikstura z imbiru przynoszona przez Marysię sprawia widoczną poprawę w stanie zdrowia.

Zbyszka otaczała legenda ostatniego Judyma naszych czasów. Legendę tę zachowuje nasze środowisko . Był cenionym działaczem Zrzeszenia Studentów Polskich.  Odwiedzali go zawsze liczni znajomi z czasów wspólnej aktywności społecznej, których obdarzał niezawodną pomocą a także otuchą , nadzieją i radą. Uczestniczył w pracach Ogólnopolskiej Komisji Historycznej Ruchu Studenckiego utrwalając ślady studenckiej kultury.
Przypominam sobie moment , kiedy pięć lat temu wręczałem mu medal „ Za zasługi dla ruchu studenckiego”. Nieco później wspólnie z Januszem Gastem wnioskowałem o kolejny dla niego akt uznania „honorową nagrodę im. Andrzeja Potoka” za zasługi dla studenckiej kultury. Zbigniew Mossakowski , absolwent Akademii Medycznej w Warszawie był tym człowiekiem , który służbę medyczną potrafił łączyć z posłannictwem kulturowym. To on, w zamierzchłych już czasach , był inicjatorem i twórcą sławnego Klubu Medyka. Z jego postacią , jako kierownika tego Klubu wiąże się sława organizatora kultury studenckiej. Klub ten, porównywalny swoją oryginalnością i kreatywnością  z Klubem Hybrydy i Klubem Stodoła wszedł na zawsze do panteonu warszawskiej triady klubów stolicy.
Schodzi za sceny publicznej pokolenie tych ludzi , którzy swój znak życia zawodowego potrafili wzbogacać znakiem działalności społecznej. Żegnając Zbyszka mogę powiedzieć , że jego znak będzie błyszczał w pamięci ludzi ZSP. Stał się już częścią wspaniałej legendy , renesansowych lekarzy uwiecznionych w polskiej literaturze.
Wiesław Klimczak     
Warszawa 20 stycznia 2016 rok.

NEKROLOG

 
projekt i wykonanie: StudioWWW

Uwaga!

Aby ułatwić użytkownikom korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych nasza strona używa plików cookies.Brak blokady tych plików oznacza zgodę na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Prosimy pamiętać:  każdy użytkownik może samodzielnie zarządzać plikami cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmian w ustawieniu przeglądarki taktowany jest jako  wyrażenie zgody na używanie cookies. Więcej Informacji znajdziesz na stronie Polityki Prywatności.