Romans z mecenasem dwudziestolecie kultury studenckiej (1956 – 1976)
Spis treści
Romans z mecenasem dwudziestolecie kultury studenckiej (1956 – 1976)
Periodyzacja
W Polsce w latach sześćdziesiątych
Lata siedemdziesiąte
Przełom dekady
Definicja kultury studenckiej
Utrata pamięci, cykliczność i przenikanie
Otaczająca rzeczywistość
Mecenat
Klub studencki.
Co z tą historią?
Wszystkie strony

Za zgodą autora publikujemy tekst referatu Eugeniusza Mielcarka pt. „Romans z mecenasem – dwudziestolecie kultury studenckiej (1956 – 1976)”, wygłoszony na konferencji w Krakowie w kwietniu 2011r. Tekst ten jest świadectwem poglądów autora na przeszłość organizacji studenckiej, którą współtworzył i którą kierował.


Kultura studencka, jej formy, instytucje i indywidualności miały swojego mecenasa – ZSP i później SZSP. Dokonywane z pozycji wydarzeń politycznych ostatniego 30-lecia oceny są często, zbyt często jednostronne i użytkowane przez graczy politycznych ale i osoby związane z kulturą dla celów utylitarnych, ochronnych i heroizacyjnych. ZSP nie było organizacją półpodziemną, która w tajemnicy przygotowywała polityczny przewrót. Powstała i działała w warunkach tzw. realnego socjalizmu. Ale była powszechną i samorządową organizacją młodej inteligencji, szanującą powszechne i tajne wybory swoich władz, demokrację i różnorodność poglądów i światopoglądów, otwartą na różne pokolenia i niekonwencjonalne przedsięwzięcia.

Kiedy ZSP rozpoczynało swoją drogę w 1950 roku, warunki polityczne były wyjątkowo niesprzyjające. Pomimo tego już od startu działalność kulturalna stanowiła ważną część programu organizacji. Charakterystyczny jest proces powstawania teatru symbolicznego i wybitnego, czyli STS-u. Jak przeplatały się losy grupy studentów polonistyki UW i działaczy ZSP od 1954 roku wspaniale opisał w swojej niezwykłej książce „Lwy STS-u” Jarosław Abramow-Newerly. Zmiany październikowe 1956 roku dały nowy impuls dla organizacji i kultury studenckiej. Owocowały wspaniałymi dokonaniami artystycznymi i wyłoniły wybitne indywidualności twórcze. O tym później.

Moja droga do kultury studenckiej zaczęła się na studiach polonistycznych na UAM w Poznaniu na początku lat 60-tych. Od początku „ciągnęło” mnie do teatru i dołączyłem do teatru „Ramzesik”, gdzie razem z Markiem Wilewskim wystawialiśmy „Dziady – Salon warszawski”, ballady Stanisława Grzesiuka, spektakle poetyckie, adaptację „Bram raju” Jerzego Andrzejewskiego (na premierę przyjechał autor) i naszą ambicją było, z jednej strony prezentować ważne społecznie i politycznie oceny i opinie ale z drugiej poszukiwać nowych form wyrazu artystycznego. Tworzyliśmy z kolegami nowe kluby studenckie wkładając w ich powstawanie inwencję i własną pracę. Kierowałem klubem uczelnianym Bratniak, Pod Maskami, potem Nurt a wreszcie środowiskowym klubem Od Nowa. Byłem wybierany na przewodniczącego komisji kultury na uczelni, potem w środowisku, następnie na szczeblu centralnym. Z tej roli demokratyczne wybory „przenosiły” mnie na przewodniczącego organizacji uczelnianej, środowiskowej i krajowej. Koledzy doceniali znaczenie działalności kulturalnej i jej pozytywną rolę w tworzeniu demokratycznej atmosfery organizacji.
Cechą charakterystyczną dla kultury w ZSP było przenikanie się twórczości i organizacji. Artyści byli działaczami ZSP a działacze ZSP bywali artystami. Organizacja nie traktowała zespołów i artystów jako formalnych grup członkowskich. Można ocenić tamten układ jako rodzaj dobrowolnego stowarzyszenia. Grupy artystyczne znajdowały mecenasa w ZSP, który dbał o niezbędne minimum środków finansowych, pomoc w pozyskaniu czy udostępnieniu pomieszczeń, częściowo etaty i nieduże ryczałty dla twórców. Kontakty krajowe, festiwale, konkursy, promocja, bogata współpraca międzynarodowa to były inicjatywy podejmowane przez działaczy ZSP. Ale przy wszystkich takich przedsięwzięciach wiodącą rolę odgrywali sami artyści i organizatorzy trup artystycznych. Działacze ZSP musieli zapewnić w istniejącej rzeczywistości warunki dla maksymalnie swobodnej inicjatywy i wypowiedzi studenckiej w różnych formach. Szczególnie delikatną materię stanowiła kultura i sztuka. Niejednokrotnie dochodziło do ostrych konfliktów i zderzeń z władzami partyjnymi i administracyjnymi. W większości takich sytuacji działacze ZSP reprezentowali stanowisko swoich kolegów – artystów. Przez kilkanaście lat studencka kultura wypromowała dziesiątki wybitnych polskich artystów stanowiących o poziomie współczesnej polskiej kultury narodowej. Z kultury studenckiej wyszły także kadry dyrektorów instytucji artystycznych, marchandów, menadżerów, krytyków, dyplomatów, pedagogów i naukowców.
Za podstawę uzasadnienia twórczej oryginalności definicji kultury studenckiej, jej specyfiki i odróżniania od kultury oficjalnej, uważam dwudziestolecie 1956 – 1976.


 

Periodyzacja
Na początku dwudziestolecia, okresu wolnościowego zrywu i przemian październikowych, pojawiają się wybitne sceny teatralne – STS i Bim-Bom, rozpoczynają działalność kluby studenckie, swoiste centra rozrywkowo-inelektualne, zespoły jazzowe i różnorodne formy czasopiśmiennictwa. Anna Prucnal w książce „Ja urodzona w Warszawie” (WL 2005) pisze: „Wykorzystać satyrę przeciw demonom przeszłości. Jesteśmy ludźmi jutra. Weterani STS-u wiedzieli, że „myślenie ma kolosalną przyszłość”. Żaden z tych zetempowców nie należał do partii,. Byli wolni, niezależni i odpowiadali za siebie. Tworzyli i mieli wielu adeptów. Trzeba też zrozumieć, że młodziutki KOR i Solidarność mogły się rozwijać i obalić ustrój dzięki permanentnej kontestacji STS-u… Imperium STS-u tworzyli marksiści… do szpiku kości, którzy z metafizyką byli za pan brat. Utalentowani i niebezpieczni. Inteligencja była ich zawodem. Opozycja – pewnością bytu. Tworzyli nowy styl. Wprowadzali niepokój. Lekceważyli i wykpiwali się…. Za dewizę mieli zdanie z piosenki Andrzeja Jareckiego: „Mnie nie jest wszystko jedno”. Wodzem tej sekty był guru, Jerzy Markuszewski.”
Paryska Kultura i Jerzy Giedroyć stanowili ważne drogowskazy dla polskiej młodej inteligencji i młodych środowisk artystycznych.  Redaktor również interesował się sytuacją w Polsce w tych środowiskach, o czym obszernie pisze Magdalena Grochowska w monografii „Jerzy Giedroyć” (Świat Książki 2009).
Jerzy Giedroyć poznaje artystów STS-u, wśród których było wielu wybitnych twórców, znaczących dla rozwoju polskiej kultury – Osiecka, Abramow, Pałłasz, Lusztig, Drawicz, Jarecki, Markuszewski, Fedecki. Pisze w liście do Londyńczyka w 1959 roku: „My tymczasem powinniśmy bardziej stawiać na najmłodsze pokolenie, tzn. obecnych studentów. Jest to pokolenie nie tak złe, jak myślałem, bardzo trzeźwe i praktyczne, ale też w jakiś sposób „szukające”. Formułuje potem swoją filozofię o ewolucji wewnętrznej systemu, o poszerzaniu szczeliny wolności, o ocalaniu kultury i ciągłości narodowej.”
Drugim symbolem kultury studenckiej lat 50 – tych był gdański Bim-Bom. Przedstawienia tego teatru-kabaretu „Radość poważna” i „Kogut i kataryniarz” miały ogromny sukces w Polsce i za granicą. Jarosław Abramow w książce „Lwy STS-u” daje niezwykłe, wiarygodne świadectwo tego sukcesu:
„Ta kolorowa, pełna nadziei i humoru „Radość poważna” była istnym fajerwerkiem i karnawałem radości. Sztandarowymi zwycięzcami byli: Jurek Afanasjew, Wowo Bielicki, Zbyszek Cybulski i Bobek Kobiela. Dwaj ostatni stali się symbolem Bim-Bomu. Mój profesor Jan Kott biegał po sali i piał cienko: - To nadzwyczajne, nie uważacie? Nigdy czegoś tak pięknego nie widziałem! A dziewczęta z balonikami?! Coś rozkosznego! – I dorobił im głębię w ogromnej, entuzjastycznej recenzji. Antoni Słonimski powiedział po przedstawieniu do chłopców z Bim-Bomu: - Wasz teatr jest trzecim wielkim wydarzeniem w historii polskiej sceny satyrycznej po Zielonym Baloniku i Pikadorze. Podobnie entuzjastycznie witali program najpoważniejsi krytycy teatralni: Edward Csato, Jerzy Pomianowski, Karolina Beylin, Jacek Fruhling, Stefan Treugutt, Stanisław Marczak-Oborski, August Grodzicki, Maria Czanerle, Andrzej Wirth i wielu innych. Dawali Bim-Bom za przykład nowej formy.” (Str. 270 i 271)
W 1956 roku przyszły rzeźbiarz, student gdańskiego PWSSP, Romuald Freyer, powołał do życia Teatr „Co – To”. Na szarym ekranie ze świateł i cieni, z rąk i prostych przedmiotów rodziły się fantastyczne obrazy, dynamiczne opowieści kształtów, barw, rytmów. Własny teatr założył Jerzy Afanasjew w 1959 r. – „Cyrk Afanasjewów” (później „Cyrk Rodziny Afanasjeff”). Pod koniec 1956 roku powstaje teatr Stodoła. Największe osiągnięcie „Król Ubu” Alfreda Jarry’ego z 1959 r. W Łodzi zaczyna działalność Teatr Pstrąg i teatr medyków Cytryna. W 1957 r. przy krakowskim Starym Rynku  zainaugurował działalność Teatr 38. Jego założycielem i przez długie lata liderem był Waldemar Krygier. Teatr 38 był swoistym fenomenem, specjalizował się bowiem od początku i bardzo konsekwentnie w prapremierach dramaturgii światowej i polskiej.


W Polsce w latach sześćdziesiątych mają miejsce sytuacje paradoksalne i wzajemnie sprzeczne. Z jednej strony narasta zniechęcenie społeczeństwa i swoisty marazm, następują ograniczenia swobód twórczych, wycofywanie zdobyczy październikowych a z drugiej we wszystkich dziedzinach sztuki pojawiają się wybitne dzieła artystyczne. Reagując na społeczną atmosferę warszawski kabaret Hybrydy formułuje swoje zdanie spektaklem „Radosna gęba stabilizacji”, głównie piórem debiutującego Wojciecha Młynarskiego. Tadeusz Różewicz reaguje dramatem „Świadkowie czyli nasza mała stabilizacja”, którego prapremiera odbyła się w studenckim teatrze STEP w Gliwicach.
Aldona Jawłowska w monografii „Więcej niż teatr” (PIW 1988) dostrzega w kulturze studenckiej tego okresu także pozytywne zjawiska:
„Lata sześćdziesiąte nie były wcale okresem pustym w historii studenckiego teatru. W tym czasie działało wiele zespołów mających osiągnięcia wybitne, jak na przykład „Kalambur”, którego „Szewcy” przejdą do historii polskiego teatru, gdańska „Galeria”, lubelski „Gong” czy łódzki „Pstrąg”. Był to okres poszukiwań estetycznych, eksperymentów w dziedzinie języka teatralnego. Teatr studencki stał się rzeczywiście artystyczną awangardą, w swych wykonaniach najlepszych wyprzedzającą teatry profesjonalne. Choć mało popularny w środowiskach studenckich, interesował żywo teatrologów, zawodowych reżyserów i aktorów, krytykę teatralną, a jego osiągnięcia były szybko przyswajane przez sceny zawodowe.” (str. 138)
Marazm, brak perspektyw, cenzura polityczna, rosnący antysemityzm eksploduje Marcem 68. Sztuka studencka nie może nie zareagować. Wyprzedza swoimi spektaklami Grudzień 70 w Gdańsku. Przedstawienia są wybitnymi osiągnięciami artystycznymi, poszukującymi nowej formy ale mocno osadzonymi w polskiej rzeczywistości.
Dawniej
bardzo bardzo dawno
bywało solidne dno
na które mógł się stoczyć
człowiek
…………………………
człowiek współczesny
spada we wszystkich kierunkach
równocześnie
………………………….
dawniej spadano
i wznoszono się
pionowo
obecnie spada się poziomo
Poemat Tadeusza Różewicza „Spadanie”, z 1963 roku, określił stan świata i jego kultury na całą drugą połowę XX wieku. Nic więc dziwnego, że stał się nicią przewodnią wybitnego, kultowego przedstawienia Teatru Stu i jego tytułem. Krzysztof Jasiński ze swoją trupą teatralną zaprezentował spektakl w 1970 roku. W tymże roku Łódzkie Spotkania Teatralne stały się manifestacją nowego teatru. Do dziś przytacza się tytuły najważniejszych przedstawień tego okresu, będących manifestami nowej sztuki i odniesienia do rzeczywistości PRL-u. Obok „Spadania” to „Wprowadzenie do…” i „Jednym tchem” Teatru Ósmego Dnia, „W rytmie słońca” Teatru Kalambur, „Koło czy tryptyk” Teatru 77. Gorące przedstawienia, zanurzone we współczesności, na wysokim poziomie artystycznym. Prezentowały doświadczenia Marca 1968 i ukształtowanego wówczas pokolenia. W grudniu 1970 roku ŁST odbywały się w atmosferze dramatycznego, kolejnego przesilenia w starciu władzy i społeczeństwa w Polsce.


Tom poezji Stanisława Barańczaka „Jednym tchem” z 1970 roku stał się scenariuszem teatralnym, którego poetycka siła i otwartość znalazły formę niezwykłej teatralnej ekspresji aktorskiej. Te wiersze niezwykłą i buntowniczą prawdą zaskakiwały odbiorców. Były jak krynica czystej, źródlanej wody:
„Ci, którzy jedzą grzanki, będą jeść suchary; nic się nie zmieni;
……………………………………………………………………………………………
Ci, którzy liżą klamki, będą gryźć kraty, lecz nic się nie zmieni,
…………………………………………………………………………………………….
Ci, którzy biją czołem, będą bić w twarz, ale nic się nie zmieni;
…………………………………………………………………………………………….
niedzielna msza przemieni się w codzienną kaźń.”

Wreszcie przychodzi 1976 rok. Następuje swojego rodzaju granica. Część teatrów studenckich przechodzi na zawodowstwo. Dotyczy to w różnym czasie -  Teatru Stu, Teatru „Kalambur”, Teatru „77”, Teatru „Ósmego Dnia”, Akademii Ruchu. Pęka bariera ograniczania wolności wypowiedzi. Powstaje oficjalna opozycja. Wielu artystów studenckich znajduje w niej swoje miejsce. Zacierają się granice między wypowiedzią artystyczną i polityczną. Zmienia się formuła mecenatu ZSP i SZSP, by wraz z rozpadem organizacji studenckich tracić znaczenie. Pozostają artyści, zespoły, filiacje i powiązania, ale to już oznacza początek nowej epoki. I ten następny okres wymaga już innych ocen artystycznych.
Dla uporządkowania systematyzacji okresów i etapów rozwoju kultury studenckiej podkreślam, że wiele ważnych a i wybitnych zjawisk artystycznych powstawało w obrębie kultury studenckiej i w latach następnych. Szczególnie w drugiej połowie lat 70 – tych, w latach 80 – tych i 90 – tych a także w XXI wieku. Jestem przekonany, że wymagają one uporządkowania, archiwizacji i opisu intelektualnego bowiem nadal stanowią o znaczącym wpływie na kulturę narodową.


Aldona Jawłowska w swojej monografii określa dekadę 1970 – 1980 jako pewną całość dla teatru – ruchu. Ale również ona zauważa, że połowa lat siedemdziesiątych przynosi potrzebę formułowania nowych celów w zmieniającej się atmosferze społecznej. Młody teatr zaczyna bardziej energicznie upominać się o prawo głosu w imieniu swego pokolenia. Wiodące teatry studenckie przekształcają się w teatry młodej inteligencji. Następuje radykalizacja ruchu artystycznego. Początek roku 1980 przyniósł dalsze zaostrzenie konfliktów między twórcami a organizatorami kultury, i w studenckiej kulturze, i w kulturze oficjalnej.
Główna teza – kultura studencka w latach 1956 – 1976 stanowi zamknięty okres rozwoju wydarzeń, instytucji, osobowości artystycznych i działań, odgrywających ważne znaczenie w rozwoju kultury narodowej, pod mniej lub bardziej formalnym mecenatem ZSP. Dotyczy to zarówno wybitnych wydarzeń jak i wytyczania kierunków, które dają efekty przez lata. A więc w omawianym dwudziestoleciu powstają znaczące dzieła sztuki, debiutują wybitni polscy artyści, kształtują się zjawiska i formy wypowiedzi artystycznej, oryginalne i nowatorskie dla Polski i Europy. Kultura studencka uczestniczy w wymianie myśli, idei i zjawisk artystycznych Europy i świata, jest gospodarzem prezentacji najciekawszych nowych  artystów z wielu krajów. Kształtuje się pokolenie wysokiej sztuki mające wpływ na pokolenie polskich  przemian lat 80-tych i 90-tych.
Dziś już wiemy, że kultura studencka istniała i nadal ma swoje miejsce i świadomość korzeni. Chciałbym przytoczyć fragment recenzji Józefa Kelery z „Odry” z 1.01.1976 roku dotyczącej V Międzynarodowego Studenckiego Festiwalu Teatru Otwartego (Wrocław, X. 1975) z jego intuicją dla przyszłości:
„Jeżeli nawet ów „młody teatr” znalazł się już w fazie odpływu, a ruch społeczny, z którego wyrasta, uległ pewnemu przesileniu, w skali nawet globalnej, to przecież powierzchowna choćby znajomość mechanizmów tego ruchu każe wątpić w sensowność tego gestu „opuszczonej kurtyny”. Tego typu zjawiska nie rozpływają się dziś bez śladu. Ich korzenie dość głębokie i  dosyć trwałe, a obdarzone wrażliwością sejsmografu. Nawet w antraktach spulchniają glebę i objawiają swe istnienie w miejscach najmniej oczekiwanych; jak gdyby rosły wszerz i w poprzek nawet wtedy, kiedy wydaja się kurczyć. I ten proces wart jest nadal bacznej obserwacji.”


Definicja kultury studenckiej
W popularnej encyklopedii internetowej Wikipedia czytamy:
„Kultura studencka – zbiór zjawisk związanych z aktywnością kulturalną młodzieży w trakcie studiów. Termin ten powstał w roku 1956, analogicznie jak pojęcia kultura chłopska czy inteligencka, i był wytworem PRL-owskiej nowomowy”. I dalej garść przykładów.
Zapewne takie interpretowanie zjawiska kultury studenckiej jest powszechne i popularne. Sądzę jednak, że rzeczywisty sens dwudziestolecia kultury studenckiej 1956 – 1976 zawiera się w zjawiskach, wydarzeniach, inicjatywach, przedsięwzięciach artystycznych i tworzących je osobowościach, które miały znaczący wpływ na poziom kultury narodowej, na inspiracje i trwałe przemiany w polskiej sztuce. Dlatego poprzez przypominanie historii tego dwudziestolecia i uświadamianie rzeczywistych związków i wpływów, warto domagać się uznania zjawiska kultury studenckiej jako całości, analogicznie jak polskiej szkoły filmowej, plakatu czy kompozytorskiej.     Ciekawą i głęboką analizę kultury studenckiej opublikował dr Marek Graszewicz „Rozważania o kulturze studenckiej” w „Almanachu ruchu kulturalnego i artystycznego SZSP 1977 – 1980”. Podkreślił, że badania kultury studenckiej powinny podejmować dwie sfery: pierwsza -  artystyczne dokonania w ramach kultury tworzonej przez środowiska studentów i młodej inteligencji, druga zaś wszystko to, co wiąże się z obyczajowością tego środowiska. W tej drugiej części mieściłaby się formuła definicji z Wikipedii z jej refleksją na temat kultury poszczególnych środowisk. Nas dzisiaj interesuje ta pierwsza sfera i jej definicja. Marek Graszewicz zwraca uwagę na rozróżnienie kultury „oficjalnej” i kultury studenckiej. A więc kultura studencka dąży do pełnego uczestnictwa w całokształcie kultury narodowej ale toczy spór o wartości z kulturą „oficjalną”.
„Kultura studencka nie tylko rozpoznaje kryzysy, a więc diagnozuje kulturę, lecz ponadto posiada właściwość proponowania nowych, zupełnie własnych systemów wartości, przede wszystkim światopoglądowych i artystycznych. Ujawnianie aktywności społeczno-kulturalnej środowiska studenckiego odbywa się cyklicznie i z reguły wówczas, gdy kultura zastana wykazuje znamiona kryzysu. Kultura studencka jest wreszcie dla swych odbiorców i twórców atrakcyjna, bo stanowi próbę alternatywnego wyjścia poza jednowymiarowość kultury oficjalnej, zarówno w jej realizacjach masowych, jak i tzw. wysokoartystycznych.” (str. 28)
„Kultura studencka ma swoje problemy z umasowieniem. Umasowienie to nie tylko wyposażenie techniczno-materialne. To także ekspansywność w sferze światopoglądowo-artystycznej. Z tym drugim zagadnieniem nie ma większych problemów. Problemy podejmowane tutaj były zawsze problemami istotnymi, ważnymi z punktu widzenia społecznego i narodowego. Kultura studencka stanowi rodzaj poligonu kultury, gdzie próbuje się przekroczyć techniczny próg umasowienia przy pomocy środków artystycznych. Dlatego też popada w zależność nie tylko od awangardowych realizacji artystycznych zaczerpniętych z innych krajów. Popada też w zależność od swoich własnych ograniczeń. Musi dostarczać systemów wartości na tyle spójnych, na tyle społecznie wartościowych, by móc przezwycięży własne niedogodności techniczne.” (str. 30/31)
„Rozmaite działania podejmowane w obrębie kultury studentów zdają się jasno wskazywać, że jest to kultura niepokojów, rozterek, postulatów i wartości własnego środowiska. Można przyjąć takie upraszczające z konieczności założenie, że wszelkie działania podejmowane przez twórców kultury studenckiej czynione są na własny rachunek, wedle własnego rozeznania potrzeb środowiska. Rozpoznanie to odbywa się indywidualnie i jest dość proste, odbywa się bowiem w obrębie indywidualności twórczej. Powiedzmy to jeszcze inaczej: studencki twórca podejmuje wszelkie działania zawsze z własnej perspektyw poznawczej i aksjologicznej, mając określoną świadomość, że to, co jest wartością dla niego samego, stanie się taką samą wartością dla odbiorców z jego własnego kręgu.” (str. 29)


Utrata pamięci, cykliczność i przenikanie
Obserwujemy to zjawisko ze szczególną siłą współcześnie. Brak ciągłości i świadomości istnienia poprzedników, „likwidacja” kontynuacji, to cechy charakterystyczne dla polskiej kultury artystycznej. Jednym ze współczesnych przykładów tego zjawiska jest „Słownik polskiego teatru po 1997 roku. Wątroba”, w którym zdefiniowano akt założycielski tzw. „nowego teatru” w Polsce. Jest nim zdaniem autorów słownika, albo premiera „Bzika tropikalnego” Jarzyny, albo „Moja wątroba jest bez sensu” Augustynowicz. Nie ma natomiast odniesienia do teatru studenckiego czy alternatywnego lat 70-tych czy wreszcie do bez wątpienia kultowego „Apocalypsis cum figuris” Grotowskiego z 1964 roku. Oczywiście, od czasu do czasu, logikę powiązań, kontynuacji, ciągłości kultury narodowej, wzajemnych oddziaływań opisują historycy sztuki w syntezach dziejów sztuki polskiej. Podjęcie trudu napisania historii kultury polskiej od zarania do czasów współczesnych, monografii autorskiej, jest wydarzeniem intelektualnym, niezwykle rzadkim i budzi najwyższy szacunek. Pozwala też odnajdować związki kulturowe zjawisk artystycznych przez wieki i zapewne przedstawiać cechy charakterystyczne specyfiki kultury narodowej i jej duszy. Ostatnia monumentalna monografia „Kultura Naród Trwanie. Dzieje kultury polskiej od zarania do 1989 roku” Marii Boguckiej z 2008 roku (Wydawnictwo Trio), znajduje sporo miejsca dla kultury studenckiej. Byłem ciekaw, jak z perspektywy całej historii polskiej kultury znajdzie się w ocenie naukowca kultura studencka. I równocześnie przyglądałem się warsztatowi badacza, zastanawiając się nad tym, czy kiedyś może powstać autorska historia – monografia kultury studenckiej. A poza tym taka monografia pozwala określić i pokazać szerszy kontekst polskiej historii a szczególnie kultury, w którym powstał i rozwinął się fenomen kultury studenckiej. Ponieważ autorka znajduje swój sposób na wprowadzenie kultury studenckiej do historii kultury narodowej, nie ma w piśmiennictwie polskim tej rangi drugiego takiego przykładu, sądzę, że na użytek tego referatu warto przytoczyć obszerne fragmenty książki:
„Teatry awangardowe wyrosły z bujnego ruchu teatrów studenckich, wokół których skupiała się młoda inteligencja. Już w 1954 r. powstał Studencki Teatr Satyryków (STS), początkowo w zetempowskim duchu występujący w obronie „prawdziwej rewolucji”, ale wkrótce przekształcony w mekkę ludzi opozycji. Pierwszym przedstawieniem STS po Październiku ’56 była „Szopka Betlejemska”, w której Zbawiciel musi uciekać do Egiptu, bo w kraju nie daje się żyć, zaś zmagania Nieba z Piekłem odzwierciedlają walki frakcyjne w środowiskach władzy. Liryczne piosenki STS nawiązywały w sposób bezpośredni do aktualnej sytuacji („Okularnicy” „Kochankowie z ulicy Kamiennej” Agnieszki Osieckiej, „Pokolenie” Andrzeja Jareckiego z powtarzanym przez ulicę refrenem „Mnie nie jest wszystko jedno”). Po roku 1956 nastąpił prawdziwy wysyp teatrów studenckich. W maju 1959 roku w ramach Juwenaliów Krakowskich odbył się ogólnopolski Festiwal Kulturalny Studentów. Wzięły w nim udział między innymi warszawska Stodoła, łódzki Pstrąg, gdańska Tralabomba, wrocławski Kalambur. W latach sześćdziesiątych zasłynął gdański Bim-Bom. W Gliwicach działał Teatr Studencki Politechniki Gliwickiej.
Teatr studenckie grały sztuki awangardowe, nowoczesne, na przykład Stodoła już w roku 1959 wystawiła „Króla Ubu” Alfreda Jarry’ego. „Ślub” Gombrowicza pokazywany w kwietniu 1960 r. na deskach Teatru Politechniki Gliwickiej został po pięciu przedstawieniach zdjęty przez cenzurę. We wrocławskim Kalamburze w roku 1965 wystawiano zakazany dotąd dramat Witkacego „Szewcy”. Główną jednak domeną teatrów studenckich była kabaretowa forma satyry politycznej. Latem 1971 r. w Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej Fama 71 wzięły udział między innymi warszawska Stodoła, Sigma, wrocławski Kalambur, Elita, krakowski Teatr Stu, a także Salon Niezależnych. Niezależni występowali w warszawskim Klubie Medyka, a ich główni performerzy to urodzeni satyrycy – Jacek Kleyff, Michał Tarkowski, Janusz Weiss. Żarty, jakie rzucali ze sceny, nawiązywały do dobrze znanej wszystkim widzom rzeczywistości: szydziły z partyjnych sloganów, z zakłamywania życia przez oficjalną propagandę i łże-reklamę („Polski len zdobi ciebie, a szpeci twego wroga”, „Lataj LOT-em: śniadanie w Warszawie, obiad w Nowym Jorku, a walizki w Tokio”).”
„Do grupy teatrów alternatywnych należał Studencki Teatr Poezji Ósmego Dnia założony w Poznaniu w 1964 r. przez Tomasza Szymańskiego. Początkowo czerpał repertuar z kanonu dramatycznego, ale szybko zainteresował się awangardowymi metodami Teatr Laboratorium Grotowskiego, a jednocześnie wciągnęła go polityka. W marcu 1968 r. część jego aktorów brała aktywny udział w studenckich protestach przeciwko cenzurze i dławieniu wolności. Teatr wystawiał nowoczesne spektakle, których treść lekceważyła zakazy cenzury i demonstrowała zarówno niezgodę na komunizm, jak i na pewne fragmenty konserwatywnej narodowo-katolickiej tradycji. We wrześniu 1971 r. Teatr Ósmego Dnia zaprezentował przedstawienia „Jednym tchem” zainspirowane wierszami Barańczaka o wydarzeniach Grudnia’70. W kwietniu 1979 r. teatr wystawił sztukę „Ach, jak godnie żyliśmy”, osnutą wokół zderzenia działań totalitarnej władzy i myślącego niezależnie człowieka. Był to jednocześnie protest przeciw konformizmowi „małej stabilizacji” epoki Gierka. W groteskowym świetle ukazany został świat, który zamienił ideały na korzyści materialne: w jednej ze scen nowy „Mesjasz” rodzi kaskadę różowych świnek-skarbonek, a rewolucyjne spory kończą się kolejką bohaterów po swoje własne mięso. Bliska Teatrowi Ósmego Dnia była warszawska Akademia Ruchu, powstała w latach siedemdziesiątych.”  (str. 612 i 613)
W próbie uogólnienia cech najważniejszych polskiej kultury narodowej profesor Bogucka pisze:
„Umiłowanie wolności – to główna cnota i wada sarmatyzmu zarazem – przetrwało próbę czasu i przetworzone odegrało w nowych warunkach wielką rolę dziejową…”
„Romantyzm stał się naturą Polaków”
„W dziejach polskiej kultury specjalną rolę odegrały dwie grupy społeczne - szlachta i inteligencja.”
Ja podzielam te oceny i sądzę, że najważniejsze wydarzenia artystyczne w dwudziestoleciu kultury studenckiej miały wyraźne konotacje romantyczne i wolnościowe cele. Myślę, że warto przytoczyć fragment wystąpienia ministra kultury RP Waldemara Dąbrowskiego, współtwórcy sukcesów kultury studenckiej, w którym odnosi się do tego okresu:
„A byliśmy przecież dziedzicami wielkiej kultury romantycznej, bo tak naprawdę ZSP w swoim wymiarze kultury, urodził się wprost z tego dziedzictwa myśli i emocji. Z dziedzictwa poezji i dramatu, z najwyższego dziedzictwa w historii Rzeczypospolitej Polskiej”.
„Poezja teatru, głos kabaretu studenckiego, dokonania ludzi sztuki były zawsze emblematem szlachectwa, bo tak to się w historii Polski układało, że misja ludzi kultury, misja ludzi sztuki, powiązana była najściślej z misją inteligencji polskiej. Jest to bardzo specjalna cecha w rodzinie narodów w Europie. Inteligencja polska musiała przenosić sens polskości, tego zespołu wartości, który dawał nam poczucie wspólnoty. Także przez czas, kiedy nie było państwa polskiego.”
(Wystąpienie 21. X. 2005 roku podczas uroczystości wręczenia odznaczeń państwowych grupie byłych działaczy studenckich.)


Otaczająca rzeczywistość
To niełatwe zadanie znaleźć odpowiedź na problem, jak w tej „okrutnej” rzeczywistości PRL-u, jaka rysuje się z perspektywy dnia dzisiejszego, powstawały te piękne kwiaty i ogrody sztuki tworzonej w studenckim środowisku. Ma z tym kłopot profesor Maria Bogucka w omawianej wyżej monografii kultury polskiej. Charakteryzując klęskę Października i przypominając, że Gomułka po dojściu do władzy natychmiast zaczął likwidować swobody i odwoływać koncesje polityczne, formułuje także fragmenty ocenne, cytuję:
„Literacki dorobek lat 1959 – 1989 jest niezwykle obfity i zaskakuje bogactwem form oraz treści. Przy całej jego różnorodności można wyróżnić wątek dominujący zarówno w prozie, jak i w poezji – jest nim obrachunek twórców z własną biografią oraz społeczno-politycznymi formami otaczającej ich rzeczywistości. … Legalnie funkcjonujące oficyny wydawnicze, takie jak Czytelnik, PIW, Ossolineum, PWN, PAX, WP, KiW, Iskry, Nasza Księgarnia wydawały co roku setki tytułów autorów polskich, a także liczne przekłady głośnych, znaczących dzieł literatury światowej.”
„Schyłek lat 50-tych, a zwłaszcza lata 60-te i 70-te przyniosły świetny rozkwit teatru, który organizował na wielką skalę wyobraźnię narodową, odwołując się przy tym z jednej strony do tradycji romantycznej, z drugiej – sięgając do supernowoczesnych form postrzegania i odtwarzania rzeczywistości. Scenę tych lat formowali niezwykle utalentowani reżyserzy i inscenizatorzy, m. in. Kazimierz Dejmek, Erwin Axer, Andrzej Wajda, Janusz Warmiński, Konrad Swinarski, Józef Szajna, Adam Hanuszkiewicz, Jerzy Jarocki, Jerzy Grotowski, Tadeusz Kantor…. Obok klasyków – Dziadów Mickiewicza, sztuk Słowackiego, Wyspiańskiego, Szekspira, Schillera, Moliera, Zapolskiej – wystawiane były liczne sztuki nowoczesne, awangardowe, oparte na tekstach Gombrowicza, Mrożka, Joyce’a, Durenmatta, Becketta, Kafki.”
„Trzydziestolecie 1959 – 1989, mimo bardzo niesprzyjających warunków politycznych, nacisków reżimu komunistycznego, ingerencji cenzury, przyniosło świetny rozkwit polskiej literatury, dramaturgii teatralnej i filmu. Powstało w tym czasie mnóstwo dzieł wybitnych….Polski teatr i kino przeżywały apogeum swojej świetności.”
„Polska szkoła muzyczna zrobiła błyskawiczną karierę na świecie. Międzynarodową sławą cieszyli się Penderecki, Lutosławski, Baird i wielu innych polskich kompozytorów…..Pozycję Polski w światowej kulturze muzycznej ugruntowywały także międzynarodowe imprezy”
I na koniec: „Ocena kultury PRL, a zwłaszcza lat 1949 – 1989, nie jest łatwa. Budzi zdumienie fakt tak wspaniałego – mimo wielkich utrudnień – rozkwitu wielu dziedzin życia duchowego i twórczości….kultura PRL była w tych latach oknem na świat dla mieszkańców innych zniewolonych przez komunizm krajów Europy środkowo-wschodniej, a nawet dla ZSRR.    Ta rola Polski nie powinna być dziś zapomniana.” (str. 675)
„Pochwały osiągnięć i roli kultury nie należy jednak rozumieć jako pochwały PRL. Kultura rozkwitała wbrew restrykcjom, wbrew nakazom i zakazom władz, była formą oporu społecznego przeciw komunizmowi i totalitaryzmowi, a także formą eskapizmu, dla wielu osób ułatwiającą przetrwanie. Tak jak w czasie rozbiorów idee walki o niepodległość stymulowały twórczość romantyków i pozytywistów, tak samo w drugiej połowie XX wieku kultura stała się dla twórców, a także dla innych grup społecznych, dla inteligencji zwłaszcza, schronieniem przed koszmarem rzeczywistości politycznej i gospodarczej.” (str. 676)


Mecenat
Dla artystów studenckiej sceny parasolem ochronnym był mecenas – czyli działacze ZSP a potem SZSP. Przywołując historię mecenatu ZSP dostrzegam takie cechy charakterystyczne dla jego form organizacyjnych:
- Liderzy i artyści. Przywódcami, zarówno w sferze twórczości jak i działalności organizacyjnej byli ludzie mający autorytet moralny i artystyczny. W początkach lat 70 – tych to zapewne m. in. Bogusław Litwiniec, Krzysztof Jasiński, Lech Raczak, Andrzej Rozhin, Jan Szyrocki, Zdzisław Hejduk, Stanisław Leszczyński, Ryszard Bigosiński, Leszek Mądzik, Agnieszka Duczmal, Ryszard Major i inni. Wielu działaczy ZSP, i tych ze struktur organizacyjnych, i kierowników klubów studenckich, i szefów zespołów to również byli autentyczni liderzy, którzy potrafili skupić wokół siebie zespoły ludzkie i poprowadzić i organizować duże i trudne przedsięwzięcia.
- Święto czyli wielkie festiwale i spotkania artystyczne.
Organizatorem festiwali i konkursów, obozów szkoleniowych i seminariów było ZSP a liderzy zespołów artystycznych współuczestniczyli w kształtowaniu koncepcji programowej. Do najważniejszych imprez o ukształtowanej tradycji należały Łódzkie Spotkania Teatralne, Jazz nad Odrą, Ogólnopolski Konkurs Klubów Studenckich o nagrodę Czerwonej Róży, Festiwal Piosenkarzy i Piosenki Studenckiej w Krakowie, gdański konkurs poetycki o nagrodę Czerwonej Róży, Dni Muzyki Starych Mistrzów we Wrocławiu, Lubelska Wiosna Teatralna, Złota Tarka w Warszawie, Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej FAMA w Świnoujściu, Międzynarodowe Festiwale Teatrów Studenckich i Otwartych – od 1967 do 1978 roku we Wrocławiu a ostatni także Oleśnicy, Festiwal Zespołów Debiutujących Start – który odbywał się w różnych miastach akademickich. Od 1959 roku, kiedy w Krakowie odbył się I Festiwal Kultury Studentów PRL odbyło się jeszcze 6 wielkich festiwali, stanowiących przegląd i podsumowanie działalności artystycznej środowiska studenckiego we wszystkich dziedzinach. W 1961 r. II Festiwal w Gdańsku, w 1965 III w Warszawie, w 1969 IV w Krakowie, w 1972 V we Wrocławiu, VI w 1978 roku w Poznaniu i VII ostatni w 1987 roku w Katowicach. Były to imprezy przygotowywane z wielkim rozmachem, np. w przygotowaniach do festiwalu w Krakowie w 1969 roku uczestniczyło około 25 tysięcy studentów, a uczestników finału krakowskiego było ponad 2 tysiące.
Międzynarodowy Festiwal Teatralny we Wrocławiu rozszerzał swój zasięg, w pierwszym udział wzięło 19 zespołów, w ostatnim 35 z Europy Zachodniej i Środkowej, z USA i ZSRR, z Ameryki Południowej, Japonii, Nowej Zelandii, Iranu, Wenezueli. Liczba widzów, sięgająca 18 000 na pierwszym festiwalu, wzrosła do 45 000 na ostatnim. Dziennikarzy i obserwatorów było w 1975 r. 450-ciu. Podczas tournee zespołów festiwalowych po festiwalu po Polsce, spektakle oglądało ok. 150 000 widzów.
Podobnie szerokie oddziaływanie miała świnoujska FAMA. Na przykład w 1973 r. brało udział w festiwalu około 700 twórców i organizatorów, a liczba widzów na imprezach wynosiła około 100 000 osób. W latach następnych, podobnie jak na innych festiwalach, liczby te rosły. Już w roku 1974 liczba czynnych uczestników wynosiła 800 osób, a liczba widzów przekroczyła 100 000.
Święta kultury studenckiej pozwalały zaprezentować całą paletę bogactwa form i propozycji kultury studenckiej. To w trakcie tych imprez powstawały niepowtarzalne koncerty, happeningi, konkursy w których na równych prawach i z twórczą weną uczestniczyły teatry i kabarety studenckie ze studenckimi zespołami pieśni i tańca i chórami akademickimi. Tych wielkich zespołów przez uczestnictwo w których przewinęło się po kilka tysięcy tancerzy, śpiewaków i muzyków było około 100. Szerzyły one wartościową promocję wysokiej sztuki w całej Polsce i w wielu krajach za granicą. Dawały ZSP wyraźną, rozpoznawalną markę. Wymienię tylko przykładowo zespół Słowianki z Krakowa, zespół UMCS z Lublina, zespół Politechniki Warszawskiej, chór UAM, chór UW, chór AM z Gdańska. O szczególnym znaczeniu można mówić przywołując działalność choru Politechniki Szczecińskiej pod batutą Jana Szyrockiego. Janek nie tylko odnawiał repertuar zamawiając utwory u najwybitniejszych kompozytorów ale wprowadzał do repertuaru utwory studenckich twórców np. Wojciecha Młynarskiego a także eksperymentował z formą ruchu i ekspresji scenicznej zespołu. W świętach ogromną rolę odgrywały grupy plastyczne m.in.grupa Od Nowa Wojciecha Millera z Poznania. Wspomnieć trzeba działalność filmową i fotograficzną. Warto tej problematyce poświęcić szczególną uwagę. Wiele z tych zespołów jest nadal aktywnych i posiada znaczną popularność wśród braci studenckiej.
Organizacja wielkich imprez festiwalowych często spotykała się z krytyką, bowiem mimo wysiłku i wielu chętnych działaczy ZSP i organizatorów, przy tak dużej skali podejmowanych działań, wiele zamiarów i przedsięwzięć nie było udanych. Trzeba mocno podkreślić, że nasze festiwale i spotkania artystyczne miały zasadniczą różnicę od innych, także profesjonalnych. Wszyscy zaproszeni, zespoły i uczestnicy, pozostawali na festiwalu przez cały czas jego trwania. Formuła pełnego uczestnictwa pozwalała na nawiązywanie kontaktów między artystami i zespołami co owocowało wieloma nowymi projektami twórczymi w przyszłości.
Idee i poszukiwania
ZSP patronowało dużym koncertom – na Wawelu, na Bałtyku (FAMA), w Teatrze Wielkim, w kraju i za granicą, których filozofia była oparta o trzy cechy charakterystyczne: poziom, pokolenie, patriotyzm.
Oznaczało to m. in. niezgodę na fałszywy patos i sloganowy kicz otaczającej nas rzeczywistości. Fragment piosenki Andrzeja Jareckiego wyjaśnia ten sposób myślenia:
Znalazłem wreszcie i na ciebie sposób.
Już więcej nad tym głowić się nie muszę:
Bądź dla mnie zawsze paczką papierosów.
Biletem trzeciej klasy do Koluszek.
Bądź moją kurtką z welwetu jedyną.
Bądź pumperniklem, bądź polopiryną.
Ale już nigdy więcej nie bądź blizną –
Nasza kochana, bezcenna Ojczyzno.
Wojciech Młynarski w piosence „Trochę miejsca” dodawał, że poglądów naszych PZU nie ubezpieczy a trochę miejsca zostanie zawsze nam na grę va banque, ryzyka smak i gorzki smak przegranej.
- Rady Artystyczne z udziałem czołowych, wybitnych artystów z każdej dziedziny kultury. Kulturze studenckiej towarzyszyło wielu wybitnych polskich artystów ze wszystkich dziedzin sztuki. W miarę upływu lat autorytetami dla naszej działalności stawali się nasi artyści, których pozycja i prestiż liczył się we własnym środowisku i w kulturze narodowej.  Do twórczego komentowania ale i uczestniczenia dołączała się własna krytyka, wydawnictwa i czasopisma. Wymienię tylko przykładowo - Młoda Kultura, Czerwona Róża, Orientacja Hybrydy, Nowa Fala, której pisarze, poeci, krytycy uczestniczyli w studenckiej kulturze.

 


- Klub studencki.
Klub studencki był oryginalnym pomysłem na atrakcyjne centrum intelektualno – rozrywkowe, którego zazdrościło nam wiele krajów Europy. Patronem i mecenasem było ZSP. Kluby, których było w różnych okresach od 200 do 250, dużych, środowiskowych i małych uczelnianych, stanowiły siedzibę i bazę dla wszelkich form studenckiej kultury. Kierownikami klubów było wielu znakomitych działaczy, którzy przeszli do legendy tej działalności. Przywołam chociażby Andrzeja Cybulskiego z gdańskiego Żaka i Zbyszka Mossakowskiego z warszawskiego Medyka. Nazwy przynajmniej kilku klubów były i często jeszcze są, powszechnie znane nie tylko w środowiskach studenckich. Warto niektóre wymienić: „Hybrydy”, „Stodoła”, „Remont” „Medyk” w Warszawie, „Jaszczury” czy „Rotunda” w Krakowie, „Siódemki” w Łodzi, „Od Nowa”, „Pod Maskami”, „Nurt” w Poznaniu, „Kontrasty” w Szczecinie, „Żak” w Gdańsku, „Pałacyk” we Wrocławiu, „Chatka Żaka” w Lublinie, „Beanus” w Bydgoszczy, „Gwarek” w Gliwicach. W klubach odbywały się wielkie imprezy oraz robocze prezentacje osiągnięć poszczególnych środowisk akademickich, w klubach znajdowały sobie miejsce grupy zainteresowań np. ruch Pro Musica, Towarzystwo Przyjaciół Opery, Pro Arte, DKF-y, grupy poetyckie, galerie plastyczne i fotograficzne, teatry i kabarety, piosenkarze, zespoły jazzowe itp. Środki finansowe na działalność klubów i grup artystycznych pochodziły z 3 źródeł: 1/3 z dotacji ZSP, 1/3 od sponsorów, 1/3 z własnej działalności rozrywkowej.
Ocena ZSP z okresu o którym piszę, jest zawarta m. in.  w dwóch fundamentalnych książkach. Aldony Jawłowskiej „Więcej niż teatr” z 1988 roku, wydawnictwo PIW i Izabeli Skórzyńskiej „Teatry poznańskich studentów 1953 – 1989” z 2004 roku, Wydawnictwo Poznańskie. Ta ostatnia jest kompetentną i komplementarną monografią teatru studenckiego w Polsce po wojnie. Przytaczam fragmenty:
Aldona Jawłowska:
„Teatr – ruch w swych początkach nie tworzył żadnych własnych struktur organizacyjnych. Działał w ramach organizacji ZSP, a przywódcy ruchu uważali się i byli uważani za jej działaczy, nie dysydentów. Ruch więc był i zarazem nie był zinstytucjonalizowany. Był, ponieważ stanowił element składowy instytucji kultury studenckiej, z nią tożsamy. Nie był, gdyż jako ruch, nie teatr, działał i zdobywał własną świadomość w kontaktach prywatnych i bezpośrednich, wykraczających poza instytucję. Tworzyli go nie tylko członkowie organizacji ZSP i przypisani do kultury studenckiej z racji swego statusu społecznego studenci, lecz również szerokie wówczas kręgi sympatyków spoza środowiska studenckiego.”
„Był to w dziejach studenckiego teatru jedyny chyba okres (w początkach lat siedemdziesiątych) daleko idącej zgodności poglądów między organizatorami i twórcami młodej kultury.” (str.143)
Jawłowska podkreśla też, że ruch teatralny początku lat 70 – tych nie był zjawiskiem odosobnionym. „Stanowił integralną część młodej kultury, formacji intelektualnej i artystycznej, w której czołową rolę odegrała literatura i poezja. Grupa młodych pisarzy, poetów i krytyków skupionych wokół krakowskiego pisma „Student” zainicjowała okres reinterpretacji zastanego dorobku literatury i sztuki oraz nowych poszukiwań twórczych, a zasięg jej oddziaływania przekroczył ramy kultury studenckiej. Wystarczy przypomnieć tu nazwiska: Barańczaka, Krynickiego, Kornhausera, Zagajewskiego czy Moczulskiego.” (str. 143)
Izabela Skórzyńska:
„Na uwagę zasługuje bezprecedensowy charakter współpracy studenckich teatrów z państwowym mecenasem. Oto bowiem w swej zdecydowanej większości władze organizacji studenckiej, pozostające w poziomej współzależności z liderami teatrów studenckich, reprezentowały raczej interes tych ostatnich wobec władz centralnych, niż odwrotnie. Źródłem takiego stanu rzeczy była właśnie owa pozioma struktura (teatr – Rady Uczelniane ZSP/SZSP – Rady Okręgowe i dopiero Rada Główna), która pozwalała na bardzo osobiste kontakty, a często przyjaźnie władz organizacji z liderami czy całymi zespołami teatralnymi. Nie bez znaczenia był także fakt, że studenccy twórcy teatralni nie byli najczęściej członkami organizacji, a tylko jej działaczami.” (str.79)
„Relacje między organizacją młodzieżową i twórcami studenckimi bywały jednak w latach siedemdziesiątych interpretowane różnie. Niemały udział w tych interpretacjach miały tzw. czynniki oficjalne, czyli władze partyjne. …..W 1977 roku Studencka Agencja Informacyjna doniosła o rozpoczęciu 19 kwietnia obrad II Zjazdu SZSP w Warszawie. W sprawie działalności kulturalnej studentów Zjazd podjął decyzje, co do środków i metod postępowania organizacji ze studenckimi grupami twórczymi w przypadku ich alternatywnych – w stosunku do linii ideologicznej PZPR – propozycji postrzegania i oceniania polskiej rzeczywistości. Były to trzy zasady: preferencji, tolerancji i negacji. Jedną zaś z metod zniechęcania twórców do postaw niekonformistycznych miały być zaostrzone kryteria warunków kwalifikacji na wyjazdy zagraniczne. Na kanwie tych wydarzeń w 1978 roku odwołano Łódzkie Spotkania Teatralne.” (str.80)    
Przenikanie
Wielości  powiązań i wpływów kultury studenckiej i profesjonalnej można doszukiwać się w różnych sferach, dziełach i czasach. Dla przykładu Artur z „Tanga” (1964) wyprzedza bohaterów Marca 68. Znajdujemy bliską i wspólną kulturze studenckiej ideę u Konrada w „Wyzwoleniu” Konrada Swinarskiego i Jerzego Treli i u Antygony Anny Chodakowskiej i Adama Hanuszkiewicza w starciu z Kreonem. Współcześnie naszym bohaterem i jakby przedłużeniem teatru i kabaretu studenckiego stał się Adam Miauczyński w kreacji Marka Koterskiego i Marka Kondrata. Geniusz Witkacego znalazł najwybitniejsze uzewnętrznienie w trzech wydarzeniach: „Szewcy” Teatru Kalambur w reż. Włodzimierza Hermana z 1965 roku, „Pożegnanie jesieni” film Mariusza Trelińskiego z 1989 roku i „Bzik tropikalny” Teatru Rozmaitości w reż. Grzegorza Jarzyny z 1997 roku. Z kultury studenckiej wywodzą się poeci Nowej Fali i Orientacji Hybrydy. Nowa forma dramatu zaproponowana przez Tadeusza Różewicza była bliska teatrowi studenckiemu przez wszystkie lata.


Co z tą historią?
Kto napisze Historię Dwudziestolecia Kultury Studenckiej 1956 – 1976? Nie sądzę, żeby to zrealizował ktoś z pokolenia uczestników historii i konferencji. To zadanie pozostanie po nas dla młodszych braci. Nie jest prawdą, że jest mało publikacji na temat dorobku twórczego studentów. Czasem słyszy się utyskiwania na ten temat. Obok Almanachów  Jerzego Leszina (5 sztuk), powstały monografie większości teatrów, klubów, chórów, zespołów folklorystycznych i innych form wypowiedzi artystycznej. Pozostał bogaty dorobek Ośrodka Dokumentacji Studenckiego Ruchu Kulturalnego i Artystycznego, który rozpoczął swoją działalność w 1972 roku w klubie UAM „Cicibór”. Potrzebna jest monografia historyczna napisana przez jednego autora. Zadanie herkulesowe. A obecnie, korzystając z możliwości technicznych trzeba chronić archiwa i digitalizować zbiory, dokumenty, fotografie. W Narodowym Programie Rozwoju Humanistyki Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego przewiduje się m. in. dokumentację polskiego dorobku artystycznego i kulturowego. Może znajdzie się miejsce na którejś z uczelni i dla studenckiej kultury.
Posumowanie
Przenikanie kultury studenckiej do kultury oficjalnej. Obecność kultury studenckiej w kulturze narodowej. To zagadnienia wymagające odrębnej analizy. Ale warto zauważyć, że przechodzenie twórców studenckiej kultury do kultury profesjonalnej (zjawisko powszechne i pozytywne) odbywało się zazwyczaj z zachowaniem stosunku do ukształtowanych wartości. Kultura oficjalna czyli kultura narodowa ma wiele realnych, wymiernych osiągnięć do zawdzięczenia kulturze studenckiej i jej twórcom.
Kultura studencka, jej podstawowe działania artystyczne nie podlegały realnie żadnej instytucji zawiadującej kulturą. ZSP i działacze organizacji, chociaż na swoich zebraniach i konferencjach podejmowali dyskusje programowe i kierunkowe na temat rozwoju kultury w środowisku studenckim i zadań dla organizacji, nie narzucali wartości i wyborów artystycznych. ZSP pozostawało mecenasem wspierającym ruch artystyczny studentów finansowo, organizacyjnie, lokalowo, etatowo i koncepcyjnie. Represywność występowała w dwudziestoleciu 1956 – 1976 incydentalnie, zależała od drastyczności władz zewnętrznych lub nadmiernych ambicji personalnych. Realnie stała się problemem w końcówce lat 70 – tych.
Podstawowym zjawiskiem w tych latach była identyfikacja działaczy ZSP ze swoimi zespołami i artystami i reprezentowanie ich opcji oraz interesów wszędzie na zewnątrz. Był to rodzaj dumy środowiskowej i wspólnoty kulturowej.
Dlatego sądzę, że łączył nas wszystkich związek partnerski, w którym elementy romansowe występowały od czasu do czasu jak w każdym związku świadomym i połączonym wspólnym celem i wspólnymi ideałami.
Eugeniusz Mielcarek

 

 

 
projekt i wykonanie: StudioWWW

Uwaga!

Aby ułatwić użytkownikom korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych nasza strona używa plików cookies.Brak blokady tych plików oznacza zgodę na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Prosimy pamiętać:  każdy użytkownik może samodzielnie zarządzać plikami cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmian w ustawieniu przeglądarki taktowany jest jako  wyrażenie zgody na używanie cookies. Więcej Informacji znajdziesz na stronie Polityki Prywatności.