Wystąpienie B. Stępnia na otwarcie obrad Rady Programowej
Spis treści
Wystąpienie B. Stępnia na otwarcie obrad Rady Programowej
1
2
3
4
Wszystkie strony

WARSZAWA, UNIWERSYTET WARSZAWSKI
30 STYCZNIA 2016 ROKU

Szanowni zebrani!

Serdecznie witam Was, na pierwszym w tym roku, spotkaniu naszej Rady Programowej. Ponieważ tak niedawno wznosiliśmy noworoczne toasty, pozwólcie, że złożę Wam również życzenia – zdrowego, pomyślnego, ciekawego roku. Abyśmy tu się za rok znów spotkali, w składzie nie uszczuplonym. Jest nas bowiem coraz mniej. Odszedł tak niedawno, mój poprzednik na stanowisku przewodniczącego rady Czesław Wiśniewski. Odeszli Andrzej Mikołajczyk, Jan Marczuk, ostatnio Gienek Krauze. Każdy z nich miał ważne miejsce w ZSP-owskiej rodzinie. O każdym pamiętamy i będziemy pamiętać. Jesteśmy razem wiele lat. Jak to się zaczęło? Był rok 1950. W Polsce zaczynał się plan 6-letni. Trwała budowa Nowej Huty w Krakowie, Pałacu Kultury i FSO. Władze przyśpieszały kolektywizację wsi. We Wrocławiu Kongres Obrońców Pokoju, z udziałem Picasso i Erenburga. Przygotowania do Festiwalu Młodzieży i Studentów. A na świecie – początek wojny w Korei, która kosztowała parę milionów istnień ludzkich. Europa znów się dzieli w atmosferze zimnej wojny. Stalin umrze za 3 lata. Indie dopiero co uzyskały niepodległość, a prawie cała Afryka jest jeszcze kolonią białego człowieka.

Celowo przypominam te obrazy. Dzięki temu łatwiej nam odgadywać i zrozumieć motywy tych młodych 20-latków , którzy byli delegatami na Kongres Studentów Polskich w auli Politechniki Warszawskiej. Najważniejszy referat programowy na Kongresie nosił wszystko mówiący tytuł: „Jedność studentów polskich w walce o pokój, w nauce i pracy dla Polski Ludowej”. Takie były główne cele naszych poprzedników, ojców założycieli ZSP.

Kongres przyjął program, statut organizacji, wybrał władze naczelne. Pierwszym przewodniczącym Rady Naczelnej ZSP został Sylwester Zawadzki. W tamtych warunkach politycznych koncepcja ZSP była nie tylko odważna i pionierska, ale i pragmatyczna. Wynikała z tradycji polskiego ruchu studenckiego, szanowała studenckie poczucie odrębności i pluralizmu. Dobrze wiemy, że u schyłku stalinizmu obowiązywał zaostrzony kurs na unifikację i centralizację wszystkich form życia publicznego. Ofiarą tego kursu byli także PPR-owcy z Gomułką na czele. Więc chyba cud sprawił, że środowisko studenckie ocaliło odrębność swojej organizacji. Możemy się dziś spierać, czy Kongres postąpił słusznie. Czy rozdrobnienie wielu organizacji na uczelniach a zatem większy pluralizm, słusznie zamieniono na węższy pluralizm.
Czy zatriumfował konformizm, czy też zbiorowa mądrość, w tamtych skomplikowanych czasach. Mogą dywagować historycy, ale to nie zmieni faktu, że w miejsce wielu uczelnianych samorządów, organizacji bratniackich, zarządów kół naukowych powstała jedna organizacja – Zrzeszenie Studentów Polskich. W przyjętej na Kongresie deklaracji programowej i statucie ZSP założyciele zapisali apolityczność, powszechność, uniwersalizm, zawodowość i studenckość. Moim zdaniem, to właśnie te zasady zadecydowały o sukcesie ZSP na dziesięciolecia, o masowym poparciu w środowisku, o przetrwaniu organizacji do dnia dzisiejszego. Ale, z drugiej strony, czy zagubienie tych fundamentalnych zasad w ostatnim ćwierćwieczu nie spowodowało utraty masowego poparcia studentów?
Szanowni koledzy, w pierwszych latach działalność ZSP została zdominowana przez sprawy najbliższe studenckiej braci, takie jak warunki bytowe, czyli stypendia, domy akademickie, stołówki, służba zdrowia, warunki studiowania i odpoczynku, zespoły samopomocowe w nauce, zespoły artystyczne, wczasy, sport. Tysiące studentów w komisjach stypendialnych, w komisjach rektorskich, w komisjach stołówkowych, w radach mieszkańców, w świetlicach i gazetkach uczelnianych, w kołach naukowych sprawdzało swą bratniacką duszę, czyli poczucie sprawiedliwości, solidarności i koleżeństwa. W autorytarnym systemie lat 50-tych Zrzeszenie było jedyną oazą publicznego życia, która zachowała względną odrębność. Jej symbolicznym wyrazem było utrzymywanie kontaktów studenckich ze światem zewnętrznym, m.in. poprzez udział w pracach Międzynarodowego Związku Studentów w Pradze. Tam wychowało się wielu naszych kolegów, później wybitnych działaczy państwowych i kierowników polskiej dyplomacji.

I przyszedł 1956 rok. Rok wielkiego, Październikowego Przełomu. Po krwawym czerwcu w Poznaniu, tragedii Węgier i zmianach w polskiej partii, środowisko studenckie, w ogromnej większości, poparło gomułkowską linię reform w Polsce, linię odzyskiwania podmiotowości i suwerenności narodowej. Czasy były trudne. Decyzje brzemienne. Ważyły się losy Zrzeszenia. Znów 20-latkowie w czasie tamtej jesieni wykazali się wielka dojrzałością i dalekowzrocznością. Po pierwsze – ochronili struktury ZSP. Po drugie – zapobiegli pokusie ześlizgnięcia się w ramiona polityki. Po trzecie – ocalili fundamentalne zasady ZSP. Na czele organizacji stanął Stefan Olszowski. W obronie zasad powszechności, odrębności, pluralizmu, samorządności dzielnie mu sekundował późniejszy nasz lider Czesław Wiśniewski.

Organizacja uczyniła mocny krok w rozwoju studenckiego samorządu. Powstają grupy studenckie ZSP. Rady wydziałowe i uczelniane ZSP wybierane są w bezpośrednich, demokratycznych, tajnych i równych wyborach. Obowiązują bezpośrednie wybory władz. Rotacja po dwóch kadencjach. Umacniało się studenckie sądownictwo koleżeńskie w uczelniach i akademikach. Poprzeczki wyborcze były wysoko ustawione. Na jedno miejsce do władz musiało być zgłoszone co najmniej dwóch kandydatów. Aby zostać członkiem komitetu wykonawczego RN ZSP, trzeba było uzyskać na kongresie poparcie co najmniej 2/3 delegatów.

W ZSP nie był znany zwyczaj przywożenia kandydatów w teczkach. W powszechnych, tajnych wyborach odpadali karierowicze i celebryci. Wygrywali koledzy dobrze znani i sprawdzeni w grupie i w akademiku, uczciwi i godni zaufania. Przez ręce tysięcy naszych koleżanek i kolegów przechodziły ogromne pieniądze. Oni uczestniczyli w przyznawaniu stypendiów, miejsc w akademikach i sanatoriach oraz wczasów studenckich. Oni wydawali środki na działalność klubową, artystyczną, na zjazdy naukowe i obozy naukowo – badawcze, na wystawy, plenery i festiwale. Zważcie, proszę, że nie mieliśmy w ZSP-owskiej historii afer finansowych, nadużyć, kradzieży czy korupcji. Nie mieliśmy też w zasadzie pomyłek kadrowych. Myślę, że był to praktyczny efekt ducha demokracji w ZSP, przejrzystości, kolegialności decyzji. Tak powstawał swoisty kodeks moralny i społeczny naszego środowiska, przyszłej polskiej inteligencji.

 



 
projekt i wykonanie: StudioWWW

Uwaga!

Aby ułatwić użytkownikom korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych nasza strona używa plików cookies.Brak blokady tych plików oznacza zgodę na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Prosimy pamiętać:  każdy użytkownik może samodzielnie zarządzać plikami cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmian w ustawieniu przeglądarki taktowany jest jako  wyrażenie zgody na używanie cookies. Więcej Informacji znajdziesz na stronie Polityki Prywatności.