Przychodzimy, odchodzimy…

Andrzej Kratiuk

 

Odszedł, pokonany w walce przez chorobę, kolega i przyjaciel wielu z nas: Andrzej Kratiuk. Poniżej publikujemy wspomnienie o Andrzeju pióra Krzysztofa Szamałka.

 

 

 

Śmierć wyrwała z naszego grona kolejnego Przyjaciela i człowieka niezwykłego swoimi talentami i charakterem. Andrzej Kratiuk był z pokolenia działaczy lat 80., które zastąpiło nas w działalności studenckiej. Był przewodniczącym Rady Okręgowej Zrzeszenia Studentów Polskich w Warszawie, a także wcześniej aktywnym działaczem studenckim na SGPiS.

Andrzej Kratiuk
Andrzej Kratiuk w czasie obchodów 60 rocznicy powstania ZSP. UMFCh 2010 r.

Przez swój pęd do nauki, wiedzy, dobrego przygotowania zawodowego łączył środowisko SGPiS, była to bowiem Jego pierwsza macierzysta uczelnia, ze środowiskiem Uniwersytetu Warszawskiego (był także jego absolwentem). Każdy, kto Go znał, wie jakim był ciepłym, otwartym, gotowym do pomocy i współpracy człowiekiem. Miał swoiste poczucie humoru, uśmiech na twarzy, którym zjednywał swoich rozmówców. Los Go ciężko doświadczył, gdy w kwiecie młodego wieku zmarła tak bliska Mu osoba. Choroba onkologiczna, która Ją zabrała zbliżyła Andrzeja ze środowiskiem lekarzy onkologów warszawskich. Walczył bowiem o jej życie do końca. Wiedział jak wiele zależy od trafnych diagnoz i leczenia, dlatego gdy kilku moich przyjaciół zapadło na choroby onkologiczne Andrzej proszony przeze mnie o pomoc dla nich – czynił wszystko, aby im pomóc, ułatwiając i organizując wizyty lekarskie i pobyty w szpitalu. Nigdy Mu tego nie zapomnę. Jego wiedza i energia była wykorzystywana zarówno bezpośrednio w działalności kancelarii prawnej, ale także w szeregu fundacji, podmiotów gospodarczych i organizacji społecznych. Swoją kompetencja i zaangażowaniem przyczyniał się do ich rozwoju i sukcesów. Był otwarty, zawsze miał czas by pomóc tym, którzy Go o taką pomoc prosili.
Juliusz Słowacki w swoim wierszu napisał „Ten kto się rodzi - już umiera i brak mu jeszcze tylko daty…” jakże to dramatyczne i prawdziwe. Jednak czym innym jest wiedzieć o nieuniknioności śmierci, która wieńczy każde życie, a czym innym jest wyrwa przedwczesna kogoś, kto jak Andrzej miał jeszcze wiele planów i marzeń, bo był jeszcze młodym człowiekiem. Taka śmierć boli najbardziej, przedwczesna, nagła, niespodziana… Każdy, kto znał Andrzeja zdaje sobie sprawę, że nie odbył jeszcze z Nim tylu rozmów, tyle spraw by chciał omówić, tyle wspomnień z działalności w ruchu studenckim przywołać….
Andrzej Kratiuk pozostanie długo w mojej, naszej pamięci, w ten sposób nigdy nie umrze, chyba, że wraz ze śmiercią ostatniego strażnika pamięci o historii ruchu studenckiego…
Żegnaj Andrzeju i spoczywaj w spokoju.

Krzysztof Szamałek

 
projekt i wykonanie: StudioWWW

Uwaga!

Aby ułatwić użytkownikom korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych nasza strona używa plików cookies.Brak blokady tych plików oznacza zgodę na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Prosimy pamiętać:  każdy użytkownik może samodzielnie zarządzać plikami cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmian w ustawieniu przeglądarki taktowany jest jako  wyrażenie zgody na używanie cookies. Więcej Informacji znajdziesz na stronie Polityki Prywatności.