DLACZEGO „MUSIELIŚMY” POWOŁAĆ KOMISJĘ HISTORYCZNĄ RUCHU STUDENCKIEGO? - Czy „nomina sunt odiosa”?
Spis treści
DLACZEGO „MUSIELIŚMY” POWOŁAĆ KOMISJĘ HISTORYCZNĄ RUCHU STUDENCKIEGO?
Jak przygotowywaliśmy powołanie Komisji Historycznej?
Wiarygodność i samodzielność najważniejszym wyzwaniem dla „nowego” ZSP.
Partnerstwo i samodzielność główną metodą budowania i umacniania pozycji ZSP
Znaczenie ciągłości zrzeszeniowej tradycji.
Jak „hartował” nas świat polskiej polityki w latach osiemdziesiątych?
Udział ZSP w defiladzie z okazji 40-tej rocznicy zakończenia II Wojny Światowej?
Partyjna ”pomoc” dla FAMY-85.
Jak z partyjną „pomocą” obchodziliśmy jubileusz 25-lecia „ITD”.
Prawdziwe uroki partyjnej „kontroli i polityki” kadrowej.
Dialog dla przyszłości.
Czy „nomina sunt odiosa”?
Co się stało z naszą klasą?
Czy historia którą współtworzyło ZSP może zostać fałszywą nauczycielką?
A jednak po nas coś zostanie…
Przypisy:
Wszystkie strony

XII.

Czy „nomina sunt odiosa”?

1. Wielokrotnie używałem w tym tekście cytując dokumenty, zwrotu „towarzysz kierownik wydziału ds. młodzieży KC PZPR”. Szczególnie wtedy gdy przedstawiałem kształtowanie się naszych trudnych relacji z PZPR w latach 1985-87. Ponieważ do tej pory nie użyłem nazwiska, uważny czytelnik mógłby odnieść wrażenie że używam tego zwrotu, raczej jako metaforycznego opisu, pewnej charakterystycznej w tym okresie, postawy działaczy partyjnych, a nie terminu związanego z funkcją pełnioną przez konkretną, identyfikowaną z imienia i nazwiska osobę. Pora więc rozwiać te wątpliwości i niejasności. Tą nienazwaną do tej pory z imienia i nazwiska osobą, jest oczywiście p. Leszek Miller, pełniący w okresie który opisuję, funkcję kierownika wydziału KC PZPR ds. młodzieży.

2. Dlatego pewnie nie byłem jedyną, bardzo „zadziwioną” osobą, gdy w styczniu 1989 roku patrzyłem jak nasz protagonista z lat 1985-86, już jako sekretarz KC PZPR, zorganizował w stołówce KC spotkanie, w którym jak można to przeczytać po latach np. w wikipedii „wzięła udział grupa opozycyjnej młodzieży(m. in. z nielegalnego wówczas Niezależnego Zrzeszenia Studentów), co zostało następnie zrelacjonowane w prasie, radiu i telewizji”(27). Temu spotkaniu zresztą, wikipedia w haśle „Leszek Miller” -prezentując osiągnięcia i dorobek L.Millera z okresu PRL – nadaje prawie równe znaczenie, ze współprzewodniczeniem przez p. L.Millera, podzespołowi ds. młodzieży w ramach Okrągłego Stołu. Z takiego zdefiniowania tego hasła wynika jednoznacznie, że jest to dla autorów tego hasła z wikipedii, przykład realnego, politycznego sukcesu p.L.Millera z okresu jego działalności w PRL-u. Nie blokowanie Famy-85, o czym pewnie nie wiedzą autorzy hasła z wikipedii, a spotkanie w stołówce KC ma wartość i znaczenie politycznie tak duże, że może być ilustracją politycznych osiągnięć z okresu PRL-u. Nie mogłem się, nie dziwić w styczniu 1989 roku temu spotkaniu z opozycją, bo przecież dobrze pamiętałem, że jeszcze nie tak dawno, to właśnie towarzysz Leszek Miller nieustępliwie, domagał się od ZSP „przestrzegania linii programowej i politycznej partii”, dla której jednocześnie tak groźne miały być nasze kontakty z niektórymi artystami na Famie w 1985 roku.

3. Wydarzenia następnych lat spowodowały, że to zdziwienie z 1989 roku zostało stopniowo zastąpione zostało szacunkiem, gdy patrzyłem na to w jaki sposób p. Leszek Miller, już jako premier Rządu III RP prowadzi pomyślne negocjacje w sprawie naszej akcesji do UE. To początkowe „zadziwienie” z 1989 oraz narastający szacunek z lat 2001-2003 zwielokrotnione zostały jeszcze, gdy w książce pt. „Tak to było” napisanej przez p. Leszka Millera i wydanej w 2009 roku, przeczytałem słowa wstępu, napisane przez G.Verheugena, że ”Leszek Miller był niedościgłym mistrzem znajdywania kompromisów oraz pozyskiwania dla nich większości. Polska wiele mu zawdzięcza. Za swój osobisty wkład do integracji Polski z Unią Europejską zapewnione ma honorowe miejsce w polskie historii. Dotyczy to w szczególnej mierze jego decyzji poszukiwania strategicznego partnerstwa z Niemcami. Leszek Miller przewidział bardzo dokładnie iż w ostatecznym rozrachunku to właśnie stanowisko Niemiec okaże się decydujące. Niezależnie od tego prezentował pogląd, iż stosunki polsko-niemieckie powinny opierać się na stabilnym fundamencie wzajemnego zaufania oraz dobrego sąsiedztwa”(28).

4. Zastanawiając się nad tą szczególną opinią G.Verheugena pozostaje nam - w środowisku byłych działaczy ZSP, kierującymi tą organizacją w latach 80-tych – mieć przekonanie, że w jakimś stopniu, także naszymi ówczesnymi działaniami, w których nieustannie pokazywaliśmy jak ważny jest dialog i kompromis, przyczyniliśmy się do tego, że po latach to Leszek Miller stał się zdaniem G.Verheugena „niedościgłym mistrzem znajdowania kompromisów oraz pozyskiwania dla nich większości”. I pozostaje nam tylko mieć żal, że te talenty do kompromisu nie ujawniły się u p. L.Millera, już w latach 80-tych. Bo wtedy być może, niektóre wydarzenia w ruchu studenckim, potoczyłyby się inaczej! Być może, bo pewności oczywiście nie ma żadnej! Zatem, czy prawdą jest rzymskie powiedzenie, że w publicznej wypowiedzi trzeba unikać nazwisk , bo „ nomina sunt odiosa”? Na tym przykładzie dobrze widać że nie. Zasadę, że „nomina sunt odiosa” - co po polsku znaczy dosłownie, że nie należy w pewnych sytuacjach wymieniać nazwisk - stosować należy tylko wtedy, gdy ludzi o których się publicznie mówi, traktuje się prywatnymi uprzedzeniami oraz ocenia nieuczciwie to co zrobili w przeszłości, bez podawania niezbędnych faktów i dokumentów. Dodatkowo przecież, jeżeli sprawa dotyczy relacji politycznych i oceny czasów minionych, to użycie nazwisk ludzi, którzy te czasy współkształtowali jest niezbędne. I tylko dlatego „zdekonspirowałem” nazwisko naszego oponenta i protagonisty z lat 1985-87. Do tych informacji koniecznie należy dodać, że na specjalnym koncercie z okazji 50 rocznicy powstania ZSP w kwietniu 2000 roku, p. Leszek Miller, jako szef SLD i parlamentarnej opozycji, był przyjmowany przez „środowisko zetespowskie” jako szczególny gość honorowy i zajmował na widowni tego koncertu, decyzją Komitetu Organizacyjnego obchodów 50-lecia ZSP, miejsce w pierwszym rzędzie, wśród osób najbardziej zasłużonych dla ZSP. Trudno chyba o lepszy dowód tego, jak historia potrafi być po latach bardzo przewrotna, dla tych którzy ją współtworzą swoimi działaniami. Historia realizuje także często, takie scenariusze wydarzeń, w których przyszłe prawdopodobieństwo określonych pozytywnych konsekwencji, w momencie gdy się te wydarzenia dzieją wydaje się nam zazwyczaj mało prawdopodobne. Działo się tak wiele razy w całej, złożonej historii ZSP i z historią wydarzeń współtworzonych przez ZSP.



 
projekt i wykonanie: StudioWWW

Uwaga!

Aby ułatwić użytkownikom korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych nasza strona używa plików cookies.Brak blokady tych plików oznacza zgodę na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Prosimy pamiętać:  każdy użytkownik może samodzielnie zarządzać plikami cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmian w ustawieniu przeglądarki taktowany jest jako  wyrażenie zgody na używanie cookies. Więcej Informacji znajdziesz na stronie Polityki Prywatności.