DLACZEGO „MUSIELIŚMY” POWOŁAĆ KOMISJĘ HISTORYCZNĄ RUCHU STUDENCKIEGO? - Udział ZSP w defiladzie z okazji 40-tej rocznicy zakończenia II Wojny Światowej?
Spis treści
DLACZEGO „MUSIELIŚMY” POWOŁAĆ KOMISJĘ HISTORYCZNĄ RUCHU STUDENCKIEGO?
Jak przygotowywaliśmy powołanie Komisji Historycznej?
Wiarygodność i samodzielność najważniejszym wyzwaniem dla „nowego” ZSP.
Partnerstwo i samodzielność główną metodą budowania i umacniania pozycji ZSP
Znaczenie ciągłości zrzeszeniowej tradycji.
Jak „hartował” nas świat polskiej polityki w latach osiemdziesiątych?
Udział ZSP w defiladzie z okazji 40-tej rocznicy zakończenia II Wojny Światowej?
Partyjna ”pomoc” dla FAMY-85.
Jak z partyjną „pomocą” obchodziliśmy jubileusz 25-lecia „ITD”.
Prawdziwe uroki partyjnej „kontroli i polityki” kadrowej.
Dialog dla przyszłości.
Czy „nomina sunt odiosa”?
Co się stało z naszą klasą?
Czy historia którą współtworzyło ZSP może zostać fałszywą nauczycielką?
A jednak po nas coś zostanie…
Przypisy:
Wszystkie strony

 

1. O szczególnej wyobraźni politycznej ówczesnych decydentów, najlepiej świadczył fakt, że uznali za konieczne abyśmy pod koniec kwietnia 1985 roku, zgromadzili blisko 400 studentów na specjalnym grupowaniu, w wojskowych koszarach na warszawskich Młocinach. Zgrupowaniu, którego celem było wyćwiczenie przez uczestników specjalnego kroku marszowego, przygotowywanego przez wojsko na defiladę, odbywającą się w Warszawie w dniu 9 maja 1985 roku, z okazji 40 rocznicy zakończenia II Wojny Światowej. Długo musieliśmy tłumaczyć i przekonywać decydentów politycznych, że studentom nie potrzeba aż tak długiego zgrupowania na tak proste w sumie ćwiczenia oraz, że zgrupowanie to – niestety dla studentów - odbywa się tuż przed letnią sesją egzaminacyjną. Uzyskiwaliśmy tylko odpowiedź, że defilada musi się odbyć, bo tak zadecydowały najwyższe władze naszego kraju i że jeżeli nie poradzimy sobie z tą sytuacją, to przebierze się w stroje studenckie np. junaków z OHP i oni zastąpią godnie ZSP na tej defiladzie. Jedynym ustępstwem które udało się nam uzyskać, było skrócenie tego zgrupowania o kilka dni dla studentów.

2. W tej sytuacji stało się oczywistym dla nas, że uwzględniając naszą ówczesną ”polityczną rację stanu” nie możemy pozwolić na to, żeby zamiast studentów reprezentujących członków ZSP na tej defiladzie, maszerowali na niej „przebrani” za studentów członkowie OHP. W pilnym trybie musieliśmy pod koniec kwietnia 1985 roku, zorganizować na Młocinach obozy klubów turystycznych i zespołów artystycznych. A w konsekwencji tej decyzji o udziale ZSP w defiladzie, musieliśmy codziennie odwiedzać uczestników tych obozów i prowadzić na Młocinach, niekończące się rozmowy o polskiej polityce oraz o tym, czy i dlaczego musimy, jako przedstawiciele środowiska studenckiego brać udział w tej defiladzie? Tłumaczyliśmy nasze racje i przekonywaliśmy uczestników do tego, jak jest to ważne w ówczesnej sytuacji, dla przyszłości naszej organizacji. Była to przy okazji dla nas, szczególna i pouczająca lekcja pokazująca, jak i przy pomocy jakich metod, realizuje się tak zwaną „realpolitik”. Lekcja szczególna, zarówno dla uczestników tych obozów, jak i dla nas, członków kierownictwa organizacji. Przez blisko dwa tygodnie, nie istniało bowiem dla kierownictwa ZSP praktycznie nic ważniejszego, niż zgrupowanie na Młocinach. Ciągle zajmowaliśmy się zgrupowaniem, na którym do defilady przygotowywała się „nasza reprezentacja”, której szczególnym zadaniem było reprezentowanie na defiladzie środowiska studenckiego i ZSP. Pomimo wielu przykrych rozmów, w których temat mądrości politycznej naszych polityków był niezwykle często poruszany, nasze koleżanki i koledzy doskonale zrozumieli sytuację i na defiladzie „kompania studencka”, prowadzona przez sekretarza RN kolegę Piotra Kucharskiego, także wzbudziła aplauz i uznanie. Wcześniej jednak, obecni na tym zgrupowaniu uczestnicy, na różne sposoby odreagowywali niekończące się ciągle próby. W sposób szczególny wielu z nich, ulżyło sobie szczególnie na próbie generalnej przed defiladą. Demonstrowali bowiem rękoma, przyglądającym się tej próbie oficjelom, niezwykle groźnie wtedy prezentującą się „literę V”, symbolizującą zakazaną przecież Solidarność. Wzbudzili tym jakże prostym gestem, panikę u przyglądających się tej próbie towarzyszy z KC i pułkowników z GZP, którzy panicznie przestraszyli się tego, że może się to ponownie stać na samej defiladzie. O tym wszystkim wiedzieli jednak tylko ci, którzy czytali specjalne biuletyny wydawane podczas tego zgrupowania, bo na zewnątrz wszystko wyglądało bardzo ładnie i radośnie.

3. Jakie więc wynikały dla ZSP korzyści z tej defilady i jaki był sens takiego udziału w niej młodzieży studenckiej? Formalnie, chyba tylko taki, że w defiladzie oprócz żołnierzy i weteranów II Wojny Światowej, wzięła także udział reprezentacja młodzieży. Dla władz, które kilka lat wcześniej wprowadziły stan wojenny, miało to ogromne znaczenie propagandowe. Propagandowo więc wszystko się zgadzało i można było odnotować kolejny „papierowy” sukces. Kolejny przykład zwycięstwa propagandy nad pragmatyzmem i zdrowym rozsądkiem. Propagandowo wszystko dobrze wyglądało. Przecież na rocznicowej defiladzie zorganizowanej przez wojsko, w jednym szeregu z wojskiem maszerowali przecież przedstawiciele całej polskiej młodzieży, łącznie ze studentami. Dodatkowo, udział młodzieży symbolizował, zdaniem organizatorów, którymi byli Główny Zarząd Polityczny Wojska Polskiego oraz wydział młodzieży KC, koordynujący pracę i przygotowanie organizacji młodzieżowych do defilady, szczególny rodzaj rosnącego poparcia młodzieży dla ówczesnej polityki Partii.

4. Czy tak było naprawdę? W „środowisku”, które my organizowaliśmy na tę defiladę było jednak zupełnie inaczej. O tym przekonywały nas codziennie, niekończące się praktycznie, rozmowy z uczestnikami studenckiego zgrupowania. Dla nas w ZSP, ta defilada była krótkotrwałym propagandowym „sukcesikiem” władz, okupionym naszą intensywną, nieefektywną w dłuższej perspektywie pracą. Wiedzieliśmy, że ta defilada nie przyniesie nam w środowisku studenckim jakichkolwiek pozytywnych efektów. Dla nas ta defilada miała jednak także dodatkowe znaczenie, mierzone nie tylko stosunkiem środowiska studenckiego do naszego udziału w niej. Mogliśmy oczywiście, nie wziąć udziału w tej defiladzie, twierdząc że nie jesteśmy w stanie zmobilizować przed sesją egzaminacyjną, odpowiednio licznej grupy studentek i studentów. O tym czy tak rzeczywiście mogliśmy postąpić i jakie to mogło przynieść dla nas konsekwencje, miały nas już niebawem przekonać, działania władz w okresie czerwiec – październik 1985 roku, dotyczące naszych głównych inicjatyw programowych. O tym na czym one polegały i jakie konsekwencje dla nas niosły piszę w dalszej części tekstu. Określając wtedy, pod koniec marca 1985 roku, nasz stosunek do tej „partyjno-rządowej” inicjatywy, jaką była defilada, musieliśmy liczyć się z tym, i to głównie brać pod uwagę, że gdy za pewien czas pójdziemy do władz np. po pieniądze na nasze studenckie imprezy, to usłyszymy od władz zamiast pozytywnej decyzji, banalne i proste pytanie, o to, co robiliśmy wtedy, gdy odbywała się ta defilada? Pytanie może z obecnej perspektywy banalne i prostej można na nie udzielać odpowiedzi, ale wtedy i w tamtych realiach, wyglądało to wszystko zupełnie inaczej. Dlatego musieliśmy postąpić inaczej, oraz zmobilizować i uruchomić wszystkie nasze możliwości organizacyjne. Postępując w ten sposób, pokazaliśmy głównie władzom, naszą samodzielność i podmiotowość w reprezentowaniu środowiska studenckiego, oraz zdolność do radzenia sobie z nietypowymi problemami. Większości środowiska studenckiego te nasze problemy z defiladą i dylematy związane z braniem w niej udziału zupełnie nie obchodziły. A swoją drogą, ciekawie mogłaby wyglądać na tej defiladzie, reprezentacja studencka, wyłoniona przez przedstawicieli samorządów studenckich, coraz częściej wtedy promowanych tak mocno przez władze. Była oczywiście i cena jaką za to zapłaciliśmy. Tą najniższą ceną jaką zapłaciliśmy było oderwanie wielu studentów i naszych pracowników od ważniejszych dla nich i dla organizacji spraw. Jednak o wiele wyższą cenę, płaciliśmy dopiero podczas niekończących się dyskusji na jej temat z uczestnikami, którzy krytycznie oceniali samą formułę oraz tryb przygotowywania tego wydarzenia i udział w nim ZSP. Wszystko to zrobiliśmy tylko po to, żeby obronić podmiotowość organizacji, a przy okazji żeby pokazać obserwatorom w Warszawie i oglądającym relację telewizyjną, że w defiladzie maszerują także studenci.

VIII.



 
projekt i wykonanie: StudioWWW

Uwaga!

Aby ułatwić użytkownikom korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych nasza strona używa plików cookies.Brak blokady tych plików oznacza zgodę na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Prosimy pamiętać:  każdy użytkownik może samodzielnie zarządzać plikami cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmian w ustawieniu przeglądarki taktowany jest jako  wyrażenie zgody na używanie cookies. Więcej Informacji znajdziesz na stronie Polityki Prywatności.