DLACZEGO „MUSIELIŚMY” POWOŁAĆ KOMISJĘ HISTORYCZNĄ RUCHU STUDENCKIEGO? - Partyjna ”pomoc” dla FAMY-85.
Spis treści
DLACZEGO „MUSIELIŚMY” POWOŁAĆ KOMISJĘ HISTORYCZNĄ RUCHU STUDENCKIEGO?
Jak przygotowywaliśmy powołanie Komisji Historycznej?
Wiarygodność i samodzielność najważniejszym wyzwaniem dla „nowego” ZSP.
Partnerstwo i samodzielność główną metodą budowania i umacniania pozycji ZSP
Znaczenie ciągłości zrzeszeniowej tradycji.
Jak „hartował” nas świat polskiej polityki w latach osiemdziesiątych?
Udział ZSP w defiladzie z okazji 40-tej rocznicy zakończenia II Wojny Światowej?
Partyjna ”pomoc” dla FAMY-85.
Jak z partyjną „pomocą” obchodziliśmy jubileusz 25-lecia „ITD”.
Prawdziwe uroki partyjnej „kontroli i polityki” kadrowej.
Dialog dla przyszłości.
Czy „nomina sunt odiosa”?
Co się stało z naszą klasą?
Czy historia którą współtworzyło ZSP może zostać fałszywą nauczycielką?
A jednak po nas coś zostanie…
Przypisy:
Wszystkie strony

 

1. FAMA zawsze była festiwalem wzbudzającym szczególne zainteresowanie różnych instytucji i osób. Bywało że to zainteresowanie, jak w 1983 roku pomagało nam w jej przygotowaniu i skutecznym przywróceniu do życia, po sześciu latach przerwy. Bywało też zupełnie inaczej, czyli jak w 1985 roku. Była to dla nas szczególna, bo jubileuszowa XV FAMA. Z bogatszym niż zwykle programem oraz większym niż zazwyczaj gronem uczestników. Jak zwykle, także przygotowaniom do tej jubileuszowej FAMY towarzyszyło wiele emocji i problemów programowych , politycznych i finansowych. Nauczeni różnymi doświadczeniami z przeszłości, przygotowaniom do tej edycji FAMY poświęciliśmy zdecydowanie więcej uwagi niż zazwyczaj. Już 20 maja 1985 roku, Komitet Wykonawczy RN ZSP odbył w Szczecinie posiedzenie, poświęcone programowi i sprawom organizacyjnym. Z miejscowymi władzami administracyjnymi i politycznymi, czyli z przedstawicielami KW PZPR w Szczecinie przedyskutowaliśmy program oraz nasze potrzeby związane z Festiwalem. Ze względu na rangę jubileuszowej FAMY uznaliśmy także za konieczne, wcześniejsze odbycie wszelkich niezbędnych konsultacji w sprawie ostatecznej wersji programu.

2. W dniu 18 czerwca 1985 roku, Komitet Wykonawczy RN ZSP zorganizował w Warszawie specjalne spotkanie poświęcone tylko tej sprawie. Chcieliśmy o programie rozmawiać otwarcie i ze wszystkimi którzy powinni być nim zainteresowani. Dlatego na spotkanie zaprosiliśmy przedstawicieli: Wydziałów KC PZPR ds. Kultury i Młodzieży, Ministerstwa Kultury i Sztuki, Biura ds. Młodzieży Urzędu Rady Ministrów, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk. W spotkaniu jednak wzięli udział tylko przedstawiciele: MSW, GUPKiW(dla tych którzy zapomnieli przypominam, że pod tym skrótem kryła się „popularna” cenzura) i Biura ds. Młodzieży URM. Na spotkaniu nie zgłoszono żadnych poważniejszych uwag do programu Festiwalu. Wydawało się nam że w przygotowaniach i uzgodnieniach wszystko przebiega bardzo sprawnie. Pomijając oczywiście fakt, że na zorganizowanym przez nas spotkaniu nie było przedstawicieli KC PZPR. Rychło okazało się że ten właśnie fakt będzie miał dla nas ogromne konsekwencje, oraz że nieobecność przedstawicieli KC PZPR na spotkaniu które zorganizowaliśmy, nie oznacza wcale tego że nie mają oni uwag do programu FAMY. Każdy kto organizował takie festiwale w tamtych czasach dobrze wiedział, że wcześniejsza akceptacja programu była niezbędna nie tylko do tego żeby zbilansować takie wydarzenie organizacyjnie i finansowo. Była ona potrzebna, przede wszystkim do tego, żeby można je było w ogóle zorganizować. Dopiero po takiej akceptacji można było odpowiedzialnie powiadamiać i zapraszać uczestników, przygotować bazę,itp. Ogromna ilość spraw i problemów które trzeba było rozwiązywać z odpowiednim wyprzedzeniem, bo wszystko to odbywało się przecież w czasach bez internetu oraz ze słabo działającą łącznością telefoniczną.

3. W 9 dni po spotkaniu, które zorganizowaliśmy żeby zamknąć jak najszybciej w Warszawie polityczną dyskusję nad programem, czyli 27 czerwca zostałem poinformowany przez kierownika wydziału ds. młodzieży w KC PZPR, że właśnie wydział kultury KC zgłosił do programu FAMY istotne uwagi. Kontaktując się niestety dopiero 1 lipca-bo wcześniej był dla nas niedostępny- z kierownikiem wydziału kultury w KC PZPR , dowiedziałem się tylko że o tych uwagach i całej sprawie wszystko wie jego zastępca i żebym się z nim skontaktował. Ponieważ nie udało mi się odpowiednio szybko zorganizować spotkania z zastępcą kierownika wydziału kultury, czarne myśli zaczęły gościć w naszych głowach. Jednocześnie byliśmy w kierownictwie Rady Naczelnej ZSP przekonani o tym, że właśnie tym razem w całym naszym działaniu związanym z przygotowaniami do FAMY, dochowaliśmy jak to się ładnie określa prawniczym językiem „należytej staranności”. Bardzo jednak „naiwnie” sądziliśmy, że organizując spotkanie w sprawie programu Famy w Radzie Naczelnej ZSP zrobiliśmy wszystko co trzeba, żeby wyjaśnić wcześniej i ze wszystkimi zainteresowanymi wszelkie wątpliwości i nie zostawić niczego na ostatni moment. Szybko okazało się, jak bardzo w tej sprawie „pobłądziliśmy”. Zapracowani towarzysze z KC, którzy nie mieli czasu albo odwagi żeby przyjść na spotkanie jakie zorganizowaliśmy 18 czerwca, postanowili pokazać nam teraz, kto w Polsce rządzi i do kogo należy ostatnie słowo w takich sprawach.

4. W trybie pilnym, na kilkadziesiąt godzin przed rozpoczęciem FAMY zarządzono, na wniosek sekretarza KC odpowiadającego za sprawy kultury, odbycie specjalnego spotkania poświęconego przygotowaniom do XV Festiwalu Fama-85. Spotkanie odbyło się 6 lipca i prowadził je osobiście kierownik wydziału KC PZPR ds. młodzieży a brali w nim udział przedstawiciele wydziału Kultury KC PZPR, Ministerstwa Kultury, przewodniczący Rady Naczelnej ZSP i I Sekretarz POP PZPR przy RN ZSP. Na spotkaniu tym poddano totalnej krytyce koncepcję programową Famy-85 i zażądano od ZSP dokonania w programie kilkunastu zmian programowych , jako warunku tak zwanej politycznej akceptacji dla tego Festiwalu przez KC PZPR i uruchomienia dofinansowania przez MKiSz i Biuro Młodzieży URM. Zagrożono nam jednocześnie że jeżeli nie dokonamy tych zmian, FAMA zostanie zawieszona. Bez precyzowania jednak co to oznacza, w sytuacji gdy w Świnoujściu przebywało już kilkuset uczestników festiwalu oraz zaproszeni twórcy, Rada Artystyczna Festiwalu i jurorzy. Wszystkie te żądania dotyczyły programu FAMY zatwierdzonego kilka tygodniu temu, przez Radę Artystyczną FAMY i Radę Naczelną ZSP. Warto przypomnieć przy okazji że Radę Artystyczną na Famie-85 tworzyli, jak zwykle to bywało na Famie, ludzie o ogromnym dorobku artystycznym i pozycji zawodowej. W 1985 roku jej członkami byli: Jan Poprawa,(przewodniczący),oraz Andrzej Śmigielski, Tadeusz Nyczek, Andrzej Rozhin, Jan Tadeusz Stanisławski, Stanisław Zygmunt i Jan Wołek. Zatwierdzony przez nas program był dobrze znany gospodarzom spotkania, już co najmniej od kilkunastu dni. Od razu też można było zauważyć jak pracowicie i wszechstronnie przez ten czas nasi gospodarze z KC PZPR przygotowywali się niego. Wśród szczegółowych żądań wysuniętych pod naszym adresem, były tak kuriozalne jak żądanie wyeliminowania z Festiwalu, przeglądu filmów zachodnioniemieckich, naruszającego jakoby - w związku z obchodzoną w 1985 roku czterdziestą rocznicą powrotu do Polski Ziem Zachodnich i Północnych - polskie sojusze i polską rację stanu. Uznano ten przegląd za prowokacyjny i jawnie antysocjalistyczny, oraz chyba, bardzo zagrażający naszemu morale , bo w jego programie były na nim między innymi takie filmy jak „Blaszany bębenek”.

5. Z oczywistych powodów, jako organizatorzy Festiwalu nie mogliśmy się na te żądania i na taki tryb pracy nad programem zgodzić. Traktowaliśmy bardzo poważnie wszystkich z którymi przygotowywaliśmy ten Festiwal oraz zaproszonych na Festiwal twórców. Dlatego nie mogliśmy w ten sposób , nie wnikając nawet w meritum wyrażonych na tym spotkaniu żądań, dokonywać w przygotowanym już do realizacje programie takich zmian, jakich zażądano od nas. W efekcie tego spotkania Komitet Wykonawczy RN ZSP, po zapoznaniu się z przebiegiem i sformułowanych pod naszym adresem żądań, 8 lipca jednomyślnie podtrzymał decyzję o organizowaniu Famy-85 w kształcie programowym, zatwierdzonym w maju 1985 roku przez Radę Naczelną.

6. Konsekwencją takiego stanowiska KW RN ZSP były pisma, skierowane do Rady Naczelnej przez kierownika Wydziału KC PZPR ds. młodzieży i pismo dyrektora zarządu szkół artystycznych MKiSz, skierowane do Akademickiego Biura Kultury i Sztuki Zrzeszenia Studentów Polskich, jako bezpośredniego organizatora Famy-85. Ze względu na wyjątkowość obu tych pism i szczególny charakter ich bardzo swoistej „poetyki” składającej się głównie z gróźb i żądań, przytoczę je w całości. Ponieważ najszybszy, w reakcji na zaistniałą sytuację był dyrektor zarządu szkół artystycznych Ministerstwa Kultury i Sztuki, to zachowam także tę chronologię w prezentowaniu korespondencji, która stworzyła nam nieprzewidywane przez nas nawet w najczarniejszych snach, okoliczności i trudności przy realizacji Famy-1985.

7. W piśmie dyrektora zarządu szkół artystycznych datowanym na 6 lipca, a więc wysłanym do nas od razu w dniu, w którym odbywało się spotkanie zwołane z inicjatywy sekretarza KC, adresowanym do Akademickiego Biura Kultury i Sztuki, znalazły się następujące słowa „W związku z decyzją w sprawie zawieszenia Festiwalu Artystycznego Młodzieży Akademickiej „Fama 85” Zarząd Szkół Artystycznych prosi o zablokowanie przekazanej kwoty w wysokości 5 000 000,0 zł przez Wasze Biuro na ten cel i nie finansowanie. Ostateczne decyzje w sprawie możliwości wykorzystania tej kwoty na powyższy Festiwal zostaną podjęte po zmianie decyzji dotyczących organizacji imprezy”(6). Dyrektor jako uczestnik tego spotkania, był na tyle przezorny i „wyrobiony politycznie”, że nie powoływał się w swoim piśmie na autora który według niego, zadecydował o zawieszeniu całego Festiwalu. Rada Naczelna Zrzeszenia przecież takiej decyzji nie podjęła i nie zamierzała jej podjąć.

8. Z kolei kierownik wydziału ds. młodzieży KC PZPR w piśmie z 9 lipca 1985 roku, adresowanym do przewodniczącego Rady Naczelnej ZSP pisał, że ”W związku z rozpoczynającym się XV Festiwalem Artystycznym Młodzieży Akademickiej, pragniemy podkreślić, że w pełni podtrzymujemy nasze stanowisko odnośnie kształtu programowego „FAMY-85”, przedstawione na spotkaniu w dniu 1985-07-05. W zaistniałej sytuacji nie możemy wziąć na siebie współodpowiedzialności politycznej za jego przebieg. Pragniemy podkreślić, iż w przypadku zrealizowania punktów programu godzących w linię polityczną i programową PZPR, wszelkie negatywne konsekwencje wynikające z oceny XV Festiwalu, obciążą członków partii w kierownictwie RN ZSP. Z powyższymi uwagami prosimy zapoznać członków PZPR w Komitecie Wykonawczym, oraz I Sekretarza POP w Radzie Naczelnej Zrzeszenia Studentów Polskich”(7). Z cytowanym pismem zapoznałem oczywiście wszystkich członków Komitetu Wykonawczego RN ZSP należących do PZPR oraz do ZSL i SD. Ponieważ nie podzielaliśmy w Komitecie Wykonawczym opinii i wniosków, jakie sformułowali autorzy cytowanych pism, które powstały po opisanym spotkaniu, na którym zażądano od ZSP zmian programowych a w przypadku ich niedokonania grożono nam zawieszeniem festiwalu, zmuszeni zostaliśmy do podjęcia działań, które miały bronić naszej suwerenności w sprawie Festiwalu.

9. W dniu 10 lipca 1985 roku - Festiwal trwał już od 3 dni- kierownictwo ZSP odbyło spotkanie z I sekretarzem KW PZPR w Szczecinie. Po tym spotkaniu dokonaliśmy pewnych przesunięć w programie, polegających głównie na tym że niektóre pozycje programowe, wzbudzające kontrowersje we władzach wojewódzkich PZPR, przenieśliśmy do mniej eksponowanych klubów i na mniejsze sceny. Z niczego jednak w tym programie nie zrezygnowaliśmy. Tylko to wystarczyło jednak żebyśmy na Famie już tak mocno nie godzili w „linię polityczną i programową PZPR”. Przed czym, tak usilnie przestrzegał nas w swoim piśmie do Rady Naczelnej ZSP kierownik wydziału KC, grożąc nam surowymi konsekwencjami politycznymi. Po tym wszystkim co zrobiliśmy, Fama-85 mogła się już w miarę spokojnie odbywać. Nareszcie mogli „mówić” ze sceny artyści a nie partyjni urzędnicy!! W Warszawie jednak niektórzy i to nie tylko partyjni urzędnicy, w dalszym ciągu uważali że FAMA jest „zawieszona”. Dlatego oczywiście nie korzystali także z naszych zaproszeń, żeby osobiście i na miejscu przekonać się o tym, czym jest ta, tak groźna dla partii, studencka Fama-85. Okazało się że, ta edycja Festiwalu po prostu dla nich nie istnieje. Bo Fama według tych urzędników, po decyzjach jakie podjęto w KC, po prostu w 1985 roku nie miała prawa się odbywać!!.

10. Prawdziwe a nie udawane życie, było jednak silniejsze, nawet od partyjnych decyzji i blokad. XV jubileuszowa FAMA, odbywała się więc przez prawie cały lipiec 1985 roku, w Świnoujściu. Koncert inaugurujący jubileuszową Famę miał tytuł „Zanim się ogień w nas wypali” i wystąpili w nim między innymi : Zespół Reprezentacyjny, Henryk Albert i Andrzej Wyrzykowski, Grażyna Orszt, Martyna Jakubowicz, Jan Tadeusz Stanisławski, Jan Wołek, Music Market, Przemysław Gintrowski, Andrzej Rosiewicz, Jarosław Zimowski. To także wśród uczestników tego koncertu byli ci, którzy zdaniem KC PZPR godzili swoją artystyczną działalnością w „linię programową i polityczną partii”. A po koncercie inauguracyjnym odbyły się wszystkie kolejne koncerty, zajęcia warsztatowe, happeningi i inne przewidziane w programie wydarzenia, łącznie z koncertem finałowym.

11. Krótka informacja o koncercie otwierającym jubileuszową Famę-85, ukazała się jednak dopiero w ITD(30 nr) z 28 lipca 1985 roku, co biorąc pod uwagę nawet ówczesny długi cykl wydawniczy, było już sygnałem problemów które nas czekają. Nosiła tytuł ”Informacja z ostatniej chwili”, co sugerowało że w najbliższych numerach ITD możemy oczekiwać kolejnych informacji z Famy. Potem jednak zapadła głęboka cisza. Nie pisały o wydarzeniach dziejących się na Famie-85 żadne ogólnopolskie gazety, nie informowały o niej również telewizja polska i polskie radio. Ukazywały się tylko bardzo okrojone informacje w mediach regionalnych, bo przecież nie można było w tych gazetach, zupełnie zignorować obecności w Świnoujściu kilkuset studenckich artystów i zaproszonych gości. Oczywiście wtajemniczeni od początku o tym wiedzieli, że Fama-85 nie „zaistniała” w mediach ogólnopolskich, bo nie zgodziliśmy się na zmiany w jej programie.

12. Co gorsze dla nas, po ukazaniu się w „ITD” z 28 lipca cytowanego artykułu, cisza w sprawie Famy-85 zapadła także na łamach tego tytułu. Dopiero w nr 35 „ITD” z 1 września 1985 roku, ukazał się artykuł Pawła Tomczyka zatytułowany „Bezzębna Fama”. Autor artykułu obszernie zaprezentował to co się działo na Famie-85. Poinformował czytelników że tym razem jury Famy nie przyznało głównej nagrody, w postaci „Trójzębu Neptuna” oraz o tym że nagrody FAMY-85 otrzymali: „Superduo”(Cezary Ray i Piotr Soszyński)- nagrodę w wysokości 100 tys. zł, a ”Duo Laboratorium”(Janusz Grzywacz i Marek Stryszowski)- nagrodę specjalną w wysokości 30 tys. zł. Półroczne stypendia w wysokości po 60 tys. zł otrzymali Jerzy Słoma Słomiński i Stefan Błaszczyński, a stypendia w wysokości po 10 tys. zł otrzymały teatry „Mandala” i „KTO”. Jednocześnie autor podzielił opinię jury Famy-85, działającego tym razem w składzie: Jerzy Chmiel, Janusz Atlas, Piotr Cywiński, Zbigniew Hołdys, Wacław Krupiński, Roman Lewandowski, Maria Niezabitowska, Tadeusz Nyczek i Tomasz Raczek – wśród tych jurorów, KC PZPR także zidentyfikowało osoby które uwierała „programowa i polityczna linia PZPR”- cytując obszerne fragmenty jego protokołu, w którym jury stwierdzało że ”festiwal Fama-85 poza nielicznymi wyjątkami charakteryzował się niskim poziomem artystycznym oraz brakiem twórczych poszukiwań” a także podzielał rosnące zaniepokojenie jury, postępującą komercjalizacją środowiska studenckiego „które pozostając amatorskim w sferze warsztatowej nie potrafiło sprostać intelektualnej odpowiedzialności i aktywnej postawie wobec rzeczywistości”. Autor tego artykułu, podzielając te opinie jury, ani słowem nie wspominał jednak, o jakichkolwiek politycznych demonstracjach na Famie. Chyba że informacja o tym kryła się w enigmatycznym określeniu mówiącym o tym, że środowisko studenckie w tym roku „nie potrafiło sprostać intelektualnej odpowiedzialności i aktywnej postawie wobec rzeczywistości”. Ale byłaby to chyba, zupełnie nieuprawniona nadinterpretacja słów redaktora Tomczyka. Czyli także w 1985 roku, w tej politycznej otoczce, artystycznego przecież a nie politycznego festiwalu było tak, jak to zwykle bywało na wszystkich poprzednich „famach”. Gdyby bowiem było inaczej, lub wydarzyło się coś nadzwyczajnego i spektakularnego, to zostałoby to na pewno opisane na łamach „ITD”.

13. Zjawiskiem nowym, które odciskało także na Famie-85 swoje coraz silniejsze piętno, była w tym czasie komercjalizacja kultury studenckiej a nie jej upolitycznienie. Kultura studencka upolityczniona była przecież „od zawsze”. I zawsze było to związane z kontestowaniem przez studenckich twórców rzeczywistości politycznej. Nie było to więc zjawisko nowe, ani takie które zwiastuje nadejście nowych czasów. Tym symbolem zbliżających się czasów była narastająca komercjalizacja kultury studenckiej. Także na Famie artyści dostawali więc pieniądze za występ a nagrody nie były wcale honorowe i symboliczne. Autor „ITD” przywołuje jako ilustrację tego problemu, odpowiednie fragmenty protokołu jury, podając finansową wartości nagród. Całkiem zresztą wysokich jak na studenckie warunki i ówczesne realia. Formułuje jednocześnie pod adresem FAMY marzenie które podzielaliśmy także w ZSP, pisząc ”marzy mi się FAMA , na której uczestnicy obojętnie studenci, czy estradowi wyjadacze dostaną tylko żarcie i spanie. Występy, dokonania artystyczne, cała „nadbudowa” powinny pozostać bezpłatne. Że nie przyjadą Rosiewicz czy Zespół Reprezentacyjny, czy Gintrowski? Nie wiadomo! A jeśli nawet nie, to czy to będzie taka wielka strata? Są inni ludzie, którzy nie powiedzieli jeszcze wszystkiego: Piotrek Bałtroczyk, Jurek Sitarz, Andrzej Sadowski, Sokrates Spiridis, czy jeszcze inni”(8). Komercjalizacja stawała się coraz ważniejszym i realnym problem, definiującym na nowo sytuację w środowiskach studenckiej kultury. To właśnie komercjalizacja, tak mocno dostrzegana przez jury FAMY i przez Pawła Tomczyka, a nie „godzenie w linię polityczną i programową PZPR”, jak uważał kierownik wydziału KC, świadczyła o tym że coś nieodwracalnie się już zmienia w środowisku studenckim. A jednocześnie, że ta zmiana będzie miała ogromne znaczenie dla całej przyszłej formuły aktywności programowej ZSP.

14. To właśnie komercjalizacja stawała się dla nas coraz większym problem, a nie to czy jakiś artysta, w piosence lub w kabaretowym „numerze” podważy programową i polityczną linię PZPR. Tak postrzegaliśmy istotę problemów w kulturze studenckiej, które stały przed nami, członkami władz ZSP, będących jednocześnie także członkami partii. Partii, w której niektórzy funkcjonariusze – na nasze nieszczęście, zajmujący się sprawami młodzieży i kultury - formułowali pod naszym adresem głównie groźby, zamiast zajmować się wspólnie z nami diagnozowaniem tych zjawisk i problemów oraz pomocą w ich realnym rozwiązywaniu. Z tym jednak, jak rozwiązywać te problemy musieliśmy radzić sobie zwykle sami. Nie mogliśmy więc także godzić się, na narzucanie nam metod i form pracy ze studenckimi środowiskami twórczymi. Tym bardziej , że metody te były dla nas czymś zupełnie egzotycznym i odbiegającym od praktyki jaką stosowaliśmy. Dlatego nie mogły być także płaszczyzną mogącą określać na stałe, programowe relacje organizacji studenckiej z rządzą partią. Z tego powodu w imieniu Komitetu Wykonawczego RN ZSP, skierowałem 12 lipca 1985 roku, do sekretarza KC PZPR odpowiadającego za sprawy polityki młodzieżowej i kulturalnej obszerny list, w którym zwracaliśmy uwagę na te działania, podejmowane wobec ZSP przez kierownictwo wydziału ds. młodzieży, których nie mogliśmy aprobować.

15. Z powodów oczywistych, znaczna część tego listu poświęcona była sprawom Famy-85 i działaniom jakie podejmowali w tej sprawie przedstawiciele PZPR. Ze względu na wyjątkowość całej sytuacji przywołam tylko najistotniejsze fragmenty tego listu, dotyczące właśnie Famy-85. Informując na początku listu sekretarza KC o zastosowanym przez nas trybie uzgadniania programu i dokonanych uzgodnieniach w tej sprawie, pisałem w dalszej części listu w imieniu KW RN ZSP, że „6 lipca br. W KC PZPR odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyli przedstawiciele Wydziału ds. Młodzieży, Wydziału Kultury i Ministerstwa Kultury i Sztuki. Na spotkaniu tym zostałem poinformowany o zawieszeniu Festiwalu do czasu dokonania kilkudziesięciu zmian programowych i kadrowych, o cofnięciu rekomendacji dla kolegi Mariana Redwana i wystąpieniu z tym wnioskiem do Sekretariatu KC PZPR. Zostały również wstrzymane dotacje na Festiwal. Z taką metodą pracy i dyskusji nie mogę się zgodzić. Z tego też względu nie zgodziłem się i z decyzją o zawieszeniu Festiwalu, który miał się rozpocząć 7 lipca – czyli w kilkanaście godzin po spotkaniu.(…)Nie mogłem więc przyjąć konwencji spotkania jakie odbyło się 6 lipca za forum do dyskusji o programie Festiwalu. Z tego też względu spotkanie takie – poświęcone dyskusji o programie- odbyło się 10 lipca br. z udziałem tow. Miśkiewicza(ówczesny I Sekretarz KW PZPR w Szczecinie) i przyniosło ustalenia satysfakcjonujące tow. S. Miśkiewicza i ZSP.(…)Trudno jest mi uznać również za zasadną decyzję Zarządu Szkół Artystycznych o wstrzymaniu przekazanej już dotacji. Festiwal, aby móc go ocenić, musi się najpierw odbyć, a do tego potrzebne są i pieniądze a nie tylko dobre chęci.(..) Działania, które przedstawiłem wywołały ogromny niepokój wśród aktywu organizacji, wywołały wiele rozgoryczenia i niechęci. W nowym też świetle stawiają możliwości realizacji swojego programu przez jedną z organizacji młodzieżowych. Nie buduje to w środowisku autorytetu i pozycji ZSP.(…) W załączeniu przekazuję pismo Wydziału ds. Młodzieży KC PZPR z 9 lipca br. i decyzję Zarządu Szkół Artystycznych z 6 lipca 1985 r.”(9). Kopia tego listu skierowana została do wiadomości towarzysza Tadeusza Czechowicza członka Biura Politycznego KC PZPR i przewodniczącego Komisji Młodzieżowej KC PZPR oraz do towarzyszy Józefa Czyrka i Tadeusza Porębskiego, sekretarzy KC PZPR i jednocześnie członków BP KC PZPR. Po poinformowaniu o tej sytuacji, przysłowiowych „wszystkich świętych”, którzy zajmowali się koordynacją polityki partyjnej w obszarach które były dla nas ważne, uznaliśmy że teraz już możemy w miarę „spokojnie” realizować Famę. Ten spokój był zresztą pozorny, bo jak już pisałem mieliśmy przecież zablokowane środki z ministerstwa kultury i z biura ds. młodzieży URM oraz w mediach totalną blokadę przekazu informacji o Famie. W trybie pilnym, musieliśmy przesuwać środki wewnątrz ZSP żeby sfinansować najpilniejsze wydatki Famy oraz prosić o odraczanie wielu płatności. To były dla nas wtedy bardzo trudne i zupełnie niepotrzebne problemy, które musieliśmy rozwiązać żeby Festiwal mógł się odbywać.

16. Po tym co nas spotkało już dobrze wiedzieliśmy, że władza utożsamiana z PZPR może nam nie pomóc, ale za to zawsze może nam przysporzyć bardzo dużo, prawdziwych i trudnych do pokonania problemów. I to była właśnie dla nas, przecież członków tej samej Partii w imieniu której pisał do nas kierownik wydziału ds. młodzieży, bardzo dziwna i momentami całkowicie niezrozumiała sytuacja. Na szczęście dla nas, nie wszyscy członkowie partii i władz administracyjnych popierali i stosowali wobec nas, opisywane metody partyjnej pracy. Mieliśmy także - co chcę bardzo mocno podkreślić - w PZPR przyjaciół i sojuszników. To właśnie dzięki nim pokonaliśmy te problemy, jakie stworzyły nam w sprawie Famy-85 decyzje wydziału ds. młodzieży.

17. Pokreślić także należy, że towarzysze z wydziałów KC PZPR ds. młodzieży i kultury nie odpuszczali nam zbyt łatwo i nie zamierzali wcale uznawać że realizowana przez nich polityka w sprawie Famy-85 przegrała. Prawie po dwóch miesiącach, po zakończeniu Famy-85, we wrześniu 1985 roku odbyło się w KC PZPR z inicjatywy kierownika wydziału młodzieży, kolejne spotkanie poświęcone ocenie przebiegu Famy-85. Uczestniczyli w nim przedstawiciele: wydziałów KC ds. młodzieży i kultury, ministerstwa kultury oraz ZSP(Antoni Dragan, przewodniczący RN i Marian Redwan, sekretarz RN ds. kultury, jednocześnie dyrektor Alma-Artu i dyrektor Famy-85). Po spotkaniu prowadzonym przez kierownika wydziału ds. młodzieży, sporządzona została bardzo szczegółowa notatka, zawierająca zapis ustaleń i decyzji w sprawie Famy-85 oraz partyjne wyobrażenie o tym, jak należy realizować partyjną politykę w sferze studenckiej kultury oraz wobec ZSP. Z tego powodu przywołam tę notatkę praktycznie w całości, pomijając pkt. I, zawierał on bowiem tylko listę uczestników spotkania.

18. Treść tej notatki ilustruje chyba najlepiej mentalność, z jaką zderzaliśmy się wtedy w aparacie partyjnym. Najistotniejsze sformułowania zawierał pkt. II tej notatki, w którym stwierdzano, że „W wyniku spotkania i wypowiedzi poszczególnych dyskutantów(na tym spotkaniu) sprecyzowano następujące wnioski (oczywiście wnioski i całą notatkę przygotowały bez udziału ZSP wydziały KC ds. młodzieży i kultury, została ona po spotkaniu rozesłana do jego uczestników, w tym do ZSP):

1.Spotkanie w dniu 5 lipca br. poprzedzające rozpoczęcie FAMY-85 było konieczne i zasadniczo spełniło swój cel. Podjęte wówczas decyzje dotyczące wstrzymania dotacji, ograniczenia popularyzacji festiwalu, itp. były słuszne i celowe. Sprecyzowanie warunków koniecznych do odbycia FAMY-85 pozwoliło organizatorom na niezbędne korekty programów. Można uznać, że przedstawione warunki zostały przez organizatorów w niezbędnym zakresie spełnione.

2.W wyniku oceny festiwalu i działań podjętych przez organizatorów można obecnie odblokować wstrzymane dotacje MKiSz i Biura ds. Młodzieży URM.

3.W przyszłości środki finansowe przeznaczone na dofinansowanie imprez kulturalnych powinny być uruchamiane dopiero po akceptacji poszczególnych projektów programów bądź scenariuszy.

4.Niezbędna jest ściślejsza współpraca ZSP w zakresie przedsięwzięć dotyczących kultury z Wydziałami KC: Kultury i ds. Młodzieży oraz Ministerstwem Kultury i Sztuki. Dotychczasowe doświadczenia wskazują na konieczność przeprofilowania priorytetów politycznych w działalności kulturalnej ZSP, a zwłaszcza kierownictwa Alma-Artu.

5.Celowym jest szybkie przeprowadzenie z inspiracji MKiSz merytorycznej i organizacyjno-finansowej kontroli działalności Alma-Artu.

6.Należy w pilnym trybie doprowadzić do spotkania kierownictwa ZSP z kierownictwem MKiSz w celu wszechstronnego przedyskutowania problemów studenckiego ruchu kulturalnego/spotkanie nie może dojść do skutku od dłuższego czasu, pomimo inicjatywy ZSP/.

7.Uznaje się za uzasadnione powołanie przy Wydziale ds. Młodzieży KC roboczego zespołu ds. kultury młodzieżowej, w skład którego wchodziliby przedstawiciele zainteresowanych Wydziałów KC, resortów i organizacji młodzieżowych. Zadaniem Zespołu byłaby koordynacja wymiany kulturalnej ruchu młodzieżowego z zagranicą, regulowanie stopnia zasięgu działalności młodzieżowych agencji impresaryjnych oraz konsultacja programów i scenariuszy ważniejszych imprez kulturalnych”.(10)

19. Pomimo tego że partia nie wzięła na siebie, jak to ujął w swoim piśmie z lipca 1985 roku kierownik wydziału KC PZPR ds. młodzieży „współodpowiedzialności politycznej za jego(to jest Famy) przebieg”, to partyjni urzędnicy ochoczo zajęli się oceną Famy-85, której jeszcze nie tak dawno według nich, w tym roku nie było. Formułując jednocześnie, w bardzo prostej i jednoznacznej formie - chyba na podstawie tego, co im ktoś o tej Famie opowiedział, bo przecież na niej nie byli - cele swojego działania na przyszłość oraz zasady mające określić reguły działania ZSP. Podkreślano więc w tej notatce, że decyzje dotyczące „wstrzymania dotacji, ograniczenia popularyzacji festiwalu (w ten eufemistyczny sposób określono, prawie całkowitą blokadę przekazu informacji o Famie-85 w mediach ogólnopolskich), itp. były słuszne i celowe” a „spotkanie w dniu 5 lipca br. poprzedzające rozpoczęcie FAMY-85 było konieczne i zasadniczo spełniło swój cel”. Dobrze pokazują te sformułowania, że zdaniem partyjnych urzędników, taką właśnie metodę pracy partia uznaje za najbardziej skuteczną oraz że możemy się spodziewać w przyszłości tylko podobnych lub jeszcze gorszych relacji, jeżeli będziemy bronili naszej autonomi. Przyszłość naszej współpracy „w zakresie przedsięwzięć dotyczących kultury z wydziałami KC: Kultury i ds. Młodzieży oraz Ministerstwem Kultury i Sztuki” miała bowiem polegać – zdaniem KC PZPR - na tym, że „środki finansowe na dofinansowanie imprez kulturalnych powinny być uruchamiane dopiero po akceptacji poszczególnych projektów programów bądź scenariuszy”, oczywiście po spełnieniu przez ZSP dodatkowych warunków, którymi były „konieczność przeprofilowania priorytetów politycznych w działalności kulturalnej ZSP, a zwłaszcza kierownictwa Alma-Artu” oraz „szybkie przeprowadzenie z inspiracji MKiSz merytorycznej i organizacyjno-finansowej kontroli działalności Alma-Artu”. Tylko takie problemy dostrzegła partia oceniając Famę-85 i stosownie do tego co zauważyła, zaproponowała odpowiednie rozwiązania. Dodatkowo „partia” chciała jeszcze powołać przy „ Wydziale ds. Młodzieży KC roboczy zespół ds. kultury młodzieżowej” , którego zadaniem miała być „koordynacja wymiany kulturalnej ruchu młodzieżowego z zagranicą, regulowanie stopnia zasięgu działalności młodzieżowych agencji impresaryjnych oraz konsultacja programów i scenariuszy ważniejszych imprez kulturalnych”. Nasza przyszłość w działalności kulturalnej rysowała się więc zdaniem partyjnych urzędników jednoznacznie. Mogliśmy oczywiście w przyszłości realizować nasz program i nasze pomysły, ale dopiero po „uzyskaniu akceptacji poszczególnych programów bądź scenariuszy”, cenzura już chyba wtedy partii nie wystarczała. Dopiero po uzyskaniu takiej akceptacji, mieliśmy zdaniem partii, otrzymywać należne nam dofinansowanie. Nudzący się chyba w swojej pracy coraz bardziej, pracownicy aparatu partyjnego chcieli także zająć się „koordynacją wymiany ruchu kulturalnego z zagranicą” oraz oczywiście tym co najbardziej lubili, czyli „konsultowaniem programów i scenariuszy ważniejszych imprez kulturalnych”, przygotowywanych także przez ZSP. Tak miała w praktyce wyglądać po doświadczeniach 1985 roku , partyjna realizacja postanowień IX Plenum KC PZPR w sprawach młodzieży, na tak zwanym „odcinku studenckim”. Musieliśmy więc – także w dobrze pojętym interesie ZSP- zrobić wszystko, żeby te kuriozalne partyjne pomysły pozostały na zawsze, tylko na papierze i w sferze marzeń niektórych partyjnych pracowników.

20. Tylko dlatego, tak obszernie i przywołaniem dokumentów zaprezentowałem to wszystko, co działo się wówczas w relacji ZSP z PZPR na przykładzie Famy-85, bo ilustruje to skalę i istotę naszych ówczesnych problemów w kontaktach z władzami. okazują te dokumenty także, w jakim stopniu partia była gotowa wtedy respektować samodzielność ZSP i uznawać w praktyce a nie w „papierowej teorii” to, że ZSP jak to definiowała „Deklaracja ZSP” jest organizacją, w której „jest miejsce dla różnych ruchów programowych odzwierciedlających pluralizm światopoglądowy środowiska studenckiego” oraz, że ZSP będzie „samodzielnie prezentować swoje oceny praktyki społecznej i gospodarczej naszego kraju”. Od tego właśnie, czy realna „władza” w Polsce – czyli PZPR- zaakceptuje nie tylko zapisy naszych dokumentów, bo to nastąpiło przecież już w 1982 roku po Kongresie Założycielskim ZSP, ale naszą praktyczną działalność, polegającą na kierowaniu się w realizowanej przez nas praktyce tymi właśnie zasadami, zapisanymi w Deklaracji i uchwałach programowych zależało to, jaką organizacją będzie ZSP i jaki program będzie mogło efektywnie zrealizować!! Ta praktyczna weryfikacja, partyjnych metod działania wobec ZSP, tworzyła nam dodatkowe problemy i trudności a nie służyła wspomaganiu naszych działań. Tym razem z inicjatywy partii, powstawały bariery utrudniające rozwój działalności programowej ZSP. A przecież jako ZSP, byliśmy w tym czasie także „cząstką” ówczesnego systemu politycznego. Uznawaliśmy ówczesne realia polityczne oraz reguły toczącej się „gry politycznej”- chociaż starałem się pokazać ,że nie wszystkie. Zabiegaliśmy jednocześnie o stopniowe zmiany mechanizmów i reguł rządzenia oraz o państwowe pieniądze na działalność ZSP. Uznając realia polityczne w których przyszło nam pracować i prowadzić ZSP, nie mogliśmy jednak i nie chcieliśmy działać, wbrew długofalowym interesom naszej Organizacji oraz środowisk które z nami współdziałały. To byłoby przecież w tamtej sytuacji, polityczne samobójstwo Zrzeszenia. Tego zaś, że my nie możemy przekroczyć w działaniu pewnej granicy, nie potrafili ciągle zrozumieć niektórzy przedstawiciele władz. Zamiast zrozumienia naszej sytuacji, domagali się ciągle od ZSP dyspozycyjności i podporządkowania, zbliżonego momentami do granic politycznego serwilizmu. Tej granicy jednak nie chcieliśmy wtedy przekroczyć i nie przekroczyliśmy.

21. To także wokół tych spraw związanych z Famą-85oraz pomocy nam w praktycznym rozwiązywaniu problemów, jakie paradoksalnie, wynikały dla nas z legalnego prowadzenia przez ZSP działalności, upatrywaliśmy głęboki sens i potrzebę utworzenia Komisji Historycznej. W tamtym czasie, pewnie jak nigdy wcześniej i nigdy później, potrzebowaliśmy wsparcia naszych starszych kolegów i przyjaciół, należących kiedyś do ZSP a teraz należących i działających w PZPR. Mogliśmy oczywiście w dalszym ciągu przemawiać do wyobraźni naszych „partyjnych nadzorców”, tak jak robiliśmy przy okazji Famy-85. Ale była to metoda bardzo nieefektywna na dłuższy czas i prowadząca tylko, do marnotrawienia czasu a przy okazji wikłająca ciągle nas w zbędne dla nas konflikty. Dobrze wiedzieliśmy podsumowując Famę-85 na własny użytek, że w ten sposób nie osiągniemy dla ZSP żadnych większych sukcesów. I dlatego potrzebowaliśmy dla ZSP, w świecie „dorosłej polskiej polityki” i w naszym otoczeniu politycznym sojusznika strategicznego. Wspomagającego nasze działania i doradzającego nam stale dla dobra Zrzeszenia, a nie dla swoich partykularnych interesów. Nie były takim rozwiązaniem, różne taktyczne sojusze, służące przekonywaniu władzy do naszych zrzeszeniowych racji, w konkretnych jednostkowych sprawach. Byliśmy głęboko przekonani, że to poczucie wspólnoty oraz pomocy mogą nam zaoferować, bez żadnych dodatkowych warunków wstępnych tylko ci, którzy tak jak my w latach 1985/86, prowadząc wcześniej działalność w ZSP i SZSP, zderzyli się z realnymi problemami kontaktach z władzami. Musieli je również skutecznie rozwiązywać, bo rozwiązanie ich warunkowało dalszy rozwój organizacji. Taki właśnie, bardzo praktyczny wniosek na przyszłość wyciągnęliśmy w kierownictwie ZSP dla Zrzeszenia z tej całej, obszernie opisanej historii „partyjnej” pomocy dla Famy-85.

IX.



 
projekt i wykonanie: StudioWWW

Uwaga!

Aby ułatwić użytkownikom korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych nasza strona używa plików cookies.Brak blokady tych plików oznacza zgodę na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Prosimy pamiętać:  każdy użytkownik może samodzielnie zarządzać plikami cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmian w ustawieniu przeglądarki taktowany jest jako  wyrażenie zgody na używanie cookies. Więcej Informacji znajdziesz na stronie Polityki Prywatności.