DLACZEGO „MUSIELIŚMY” POWOŁAĆ KOMISJĘ HISTORYCZNĄ RUCHU STUDENCKIEGO? - Jak z partyjną „pomocą” obchodziliśmy jubileusz 25-lecia „ITD”.
Spis treści
DLACZEGO „MUSIELIŚMY” POWOŁAĆ KOMISJĘ HISTORYCZNĄ RUCHU STUDENCKIEGO?
Jak przygotowywaliśmy powołanie Komisji Historycznej?
Wiarygodność i samodzielność najważniejszym wyzwaniem dla „nowego” ZSP.
Partnerstwo i samodzielność główną metodą budowania i umacniania pozycji ZSP
Znaczenie ciągłości zrzeszeniowej tradycji.
Jak „hartował” nas świat polskiej polityki w latach osiemdziesiątych?
Udział ZSP w defiladzie z okazji 40-tej rocznicy zakończenia II Wojny Światowej?
Partyjna ”pomoc” dla FAMY-85.
Jak z partyjną „pomocą” obchodziliśmy jubileusz 25-lecia „ITD”.
Prawdziwe uroki partyjnej „kontroli i polityki” kadrowej.
Dialog dla przyszłości.
Czy „nomina sunt odiosa”?
Co się stało z naszą klasą?
Czy historia którą współtworzyło ZSP może zostać fałszywą nauczycielką?
A jednak po nas coś zostanie…
Przypisy:
Wszystkie strony

 

1. Było coś szczególnego w tych czasach które opisuję, co powodowało że prawie natychmiast, po rozwiązaniu przez nas jednego problemu pojawiał się kolejny. Jesienią 1985 roku musieliśmy bowiem zmierzyć się z konsekwencjami decyzji, jaką podjął wydawca, czyli Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza „Prasa – Książka – Ruch”, w sprawie tygodnika „ITD”. Wydrukowany już 40(1274)numer tygodnika „ITD” datowany na 6 października 1985 roku nie trafił bowiem do swoich czytelników a został wycofany z dystrybucji. Co oznaczało, że prawie cały nakład wydrukowanego tygodnika, ponad 100 tys. egzemplarzy trafił na makulaturę, czyli jak to się wtedy mówiło, na „przemiał”. Co prawda, w przeszłości swojej „ITD” przeżyło już kiedyś podobną sytuację, ale tym razem dotyczyło to szczególnego bo jubileuszowego wydania, przygotowanego w związku z 25-leciem powstania pisma.

2. W liście gratulacyjnym, prezesa Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa – Książka - Ruch”, umieszczonym w tym numerze tygodnika i kierowanym do zespołu redakcyjnego, prezes RSW p. Wiesław Rydygier gratulował ITD osiągnięć. Ale czytelnicy ani tego listu nie mogli obejrzeć w tygodniku , ani go przeczytać. Dlatego przytoczę ten szczególny list w całości. To że wydawca, w specjalnym liście gratuluje zespołowi osiągnięć, a okolicznościowy numer tygodnika w którym wydrukowany jest ten list, kieruje na makulaturę a nie do czytelników, jest samo w sobie osobliwą sytuacją, zasługującą na szczególną uwagę. Sytuacją, mówiącą wyjątkowo dużo o tym, jakimi racjami kierował się wydawca, a nie o tym, że tak szanował czytelnika tego tygodnika że chciał go w ten sposób uchronić przed lekturą swego listu. Prezes RSW p. Wiesław Rydygier skierował do zespołu tygodnika następujące słowa, ”W październiku mija 25 lat od ukazania się pierwszego numeru ilustrowanego magazynu studenckiego „ITD”. Z tej okazji składam Zespołowi Redakcyjnemu – w imieniu Zarządu Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa – Książka – Ruch” najserdeczniejsze gratulacje. Przez cały okres swojej działalności „ITD” prezentuje na swoich łamach wiele interesujących materiałów publicystycznych o charakterze dyskusyjnym oraz szeroko omawia sprawy związane z życiem wyższych uczelni i środowisk studenckich. Gratulując dotychczasowego dorobku, życzę członkom Zespoły Redakcyjnego oraz Współpracownikom dalszych osiągnięć w redagowaniu pisma oraz wszelkiej pomyślności w życiu osobistym”(11).

3. Takiej sytuacji, w której redakcja umieszcza pochwalny list od wydawcy a wydawca kieruje gazetę na makulaturę nie wymyśliłby chyba żaden satyryk. Nawet taki, który specjalizował się wtedy tylko w atakowaniu linii programowej i politycznej partii. Cytowanego listu jak i wielu innych tekstów, które zwierał ten okolicznościowy numer tygodnika nie mogli przeczytać czytelnicy ITD. Jednakże ten szczególny, bo oficjalnie „nieistniejący” numer „ITD” był i jest dostępny dla czytelnika, w niektórych bibliotekach( np. w Bibliotece Miejskiej w Warszawie, przy ulicy Koszykowej). Stało się tak pewnie dlatego, bo egzemplarze gazet do bibliotek, dostarczane były w innym trybie niż do kiosków i prenumeratorów. I widocznie wydawca, po podjęciu decyzji o wycofaniu tygodnika ze sprzedaży w kioskach RUCH-u nie zdążył go już wycofać z dystrybucji kierowanej do bibliotek. I tylko dlatego taki „niewielki ślad”, będący jednocześnie szczególnym dowodem podjętych działań, pozostał po 40 numerze tygodnika „ITD”. 4. Dlatego zanim przedstawię sprawę i jej implikacje dla redakcji i dla ZSP, to chciałbym pokazać za jak „niewinne” z obecnej perspektywy teksty, wydawca przecież nie z własnej i nie z naszej inicjatywy, zdecydował się na tak radykalny krok, jakim było skierowanie całego wydrukowanego nakładu tygodnika na makulaturę. Co prawda, redaktor naczelny Andrzej Nierychło w specjalnym jubileuszowym tekście, umieszczonym obok listu prezesa RSW, z charakterystycznym dla siebie spokojem pisał, podsumowując te 25 lat funkcjonowania ITD, że „przez cały czas swojego istnienia ”ITD” jest ściśle związane z ruchem studenckim, więcej – to właśnie postulaty organizacji studenckiej spowodowały ongiś powołanie naszego tytułu. Z organizacją związani jesteśmy mocno i dzisiaj, tak bezpośrednio – towarzysząc na bieżąco jej działaniu, jak i pośrednio – propagując w rozmaitych publikacjach zespół wartości właściwy postępowemu ruchowi młodzieżowemu.(..) Zmieniały się akcenty w programie, struktury i nawet nazwy organizacji. Tygodnik „ITD”, choć także podlegał ewolucji, był wśród przemian ruchu studenckiego elementem stałym. Próbę czasu wytrzymały podstawowe wyznaczniki programu pisma: ma być płaszczyzną wymiany informacji i poglądów wewnątrz środowiska i organizacji, oddziaływać na młodzież akademicką zgodnie z założeniami ruchu studenckiego i po trzecie - tworzyć „na zewnątrz” prawdziwy obraz polskich studentów.(..)Nie czuję się powołany do stwierdzenia, czy zawsze się to udaje. Mogę jednak powiedzieć co innego – jeśli „ITD” miało kiedykolwiek kłopoty natury „rynkowej”, to wiązały się one jedynie z brakiem papieru na zwiększenie nakładu”(12).

5. Niestety! Tym razem, zazwyczaj nieomylny, redaktor naczelny „ITD” zdecydowanie się pomylił. Przed redakcją „ITD” pojawiały się duże problemy i nie były to niestety kłopoty związane ze zwiększeniem nakładu. Jak zwykle w tamtych czasach kłopoty które miało ITD, miały naturę polityczną. Ten numer tygodnika ukazać się miał na tydzień przed wyborami do Sejmu, które odbywały się 13 października 1985 roku. I dlatego przeczulone władze „zadbały” w ten właśnie sposób o to, żeby studentów nie zniechęcały do pójścia na wybory, żadne publikacje przedstawiające polską rzeczywistość w złym świetle. I jak mi to później przedstawił sekretarz KC PZPR odpowiedzialny za propagandę, z tego powodu nie można było dopuścić do ukazania się takiego numeru tygodnika, w którym dominowało programowe czarnowidztwo i prawie z każdej strony przebijał całkowity pesymizm. W tej sytuacji nie miało oczywiście żadnego znaczenia to, że był to przy okazji szczególny dla nas, bo okolicznościowy numer i że ukazywał się w nim np. list prezesa RSW kierowany do zespołu redakcyjnego oraz regulamin konkursu, o nagrodę „Dziennikarską im. Jerzego Wójcika”, w przeszłości byłego redaktora naczelnego „ITD” i Życia Warszawy. To wszystko nie miało żadnego znaczenia dla wydawcy, który przy tej okazji „zapomniał” także o tym, że przede wszystkim powinien szanować swojego czytelnika i dostarczać mu zawsze, jego gazetę. Nie miało znaczenia także to, że wszystkie teksty zostały wcześniej dopuszczone do druku przez cenzurę, bo inne przecież nie mogły ukazywać się w gazetach wydawanych przez RSW.

6. To wszystko nie miało znaczenia bo zbliżały się wybory do Sejmu a w tym numerze ITD były na przykład takie teksty jak: Elżbiety Isakiewicz (to jest ta sama E. Isakiewicz, która po latach pisała później w Gazecie Polskiej) pod tytułem „Pod napięciem” , mający podtytuł „Wypadki śmiertelne nie są specjalnością zakładu”, w którym autorka pisała – posługując się danymi Inspekcji Pracy - o przykładach łamania kodeksu pracy w wielu zakładach, co często kończyło się wypadkami śmiertelnymi, Wojciecha Jędrzejewskiego „Brudne żyły” z podtytułem ”Liczbę zagrożonych nałogiem oblicza się na około 85-90 tysięcy”, w którym autor omawiał rodzący się i nabrzmiewający w Polsce coraz bardziej problem narkomanii. Był w tym numerze także artykuł Andrzeja Nierychły, redaktora naczelnego tygodnika pt.”Niecierpliwość”, w którym autor oceniając sytuację w jakiej żyjemy pisał, że ”Coś się kończy. Bliski wyczerpania jest kredyt. Kredyt, jaki otworzony został bez mała cztery lata temu w wielu milionach kont na pokrycie swoistej inwestycji, którą było dążenie do wydźwignięcia kraju, do zdynamizowania gospodarki, do „uruchomienia” społeczeństwa. Ten kredyt nie opiewał w złotówkach, ale w tygodniach, miesiącach i latach. Ten właśnie czas najpewniej się kończy. Pojawiają się oznaki zniecierpliwienia. Zniecierpliwienia zbyt wolnym tempem dokonywania się koniecznych zmian, przede wszystkim w gospodarce, a także w sferze społecznej”.(13) Kończył się ten tekst równie proroczo, co patetycznie ”Sytuacja wymaga zmian systemowych w ramach systemu, rewolucji bez rewolucji. To jednak ciągle przed nami. A czasu i cierpliwości jest coraz mniej. Już prawie nic”.(14)

7. Czy naprawdę ktoś odpowiedzialny sądził że te teksty, mogą zniechęcać studentów do udziału w wyborach, czy też raczej powinien pomyśleć o tym, że odwagą w przedstawianiu polskich problemów, mogą właśnie zachęcić do tego? Na tych przykładach najlepiej widać, czego tak bardzo obawiała się wtedy PZPR, że aż skierowano na „przemiał” wydrukowany tygodnik. Nie jest moim zamiarem pełne przedstawianie tego formalnie „nieistniejącego”, jubileuszowego numeru tygodnika - zainteresowani łatwo znajdą go w bibliotece - i pokazywanie na tej podstawie tego wszystkiego, czego tak panicznie bała się władza. Chciałem tylko pokazać przykłady tekstów, które dotyczyły spraw ważnych dla nas i apelowały o zmiany w Polsce, o szybsze tempo tych zmian, a w konsekwencji spowodowały taką reakcję władzy. Nam chodziło o swoistą rewolucję bez rewolucji, jak ujął to w swoim tekście Andrzej Nierychło. Nie nawoływaliśmy przecież w ten sposób do zmiany w Polsce ustroju ani do żadnego buntu, a raczej do skuteczniejszego działania w ramach systemu. A przecież mądra władza nie powinna się bać takich słów prawdy, szczególnie wtedy gdy są to słowa wypowiadane, na przykład przez dziennikarzy i studentów związanych z organizacją, tę władzę legitymizującą, swoimi działaniami w środowisku studenckim.

8. W tym samym numerze ITD ukazał się także tekst o naszej, Uniejowskiej naradzie aktywu ZSP organizowanej zawsze we wrześniu, przed nowym rokiem akademickim. To na tej naradzie 21 września 1985 roku- przyjęliśmy apel do studentów o udział w wyborach, prosząc o to słowami, „Studenci! Krytykujemy, nie zgadzamy się, złości nas głupota, niekompetencja i małostkowość – ale chcemy zmieniać naszą rzeczywistość na lepsze. Zostańmy tacy na zawsze. Czas wymaga jednak od nas wzbicia się ponad urazy i codzienny krytycyzm. Nie lubimy patosu, ale zbliżające się wybory do Sejmu staną się okazją deklaracji naszego stosunku do Polski. Nie będzie to tylko rutynowe przekazanie mandatu władzy. Będą one w wyjątkowy sposób przesądzać o stabilizacji naszego życia. Zmieniajmy rzeczywistość – również przez głosowanie. Głosujmy na lepszych niezależnie od miejsca, jakie zajmują na listach wyborczych. Nie ufajmy tylko obietnicom. Dzisiaj sami możemy wpływać na kształt naszej przyszłości. Głosujmy, wybierajmy, decydujmy. Nieobecni nie mają racji”(15). Czy te przywołane artykuły wzywały do aż tak groźnych działań, że konieczna była decyzja o skierowaniu tygodnika na „przemiał”? Czy nasz apel o wybieranie a nie tylko o głosowanie, był również aż tak niebezpieczny, że w tym numerze „ITD” mogła ukazać się tylko informacja o tym ,że taki apel przyjęliśmy a nie jego pełny- krótki przecież - tekst? Te teksty z 40 nr „ITD” i te pytania dobrze ilustrują, nasz podstawowy wtedy dylemat oraz narastający dramatyzm sytuacji, w jakiej działaliśmy. Nasz, czyli działaczy ZSP i samego ZSP, ówczesny„dramat” polegał na tym, że ciągle jeszcze działaliśmy w ramach systemu i chcieliśmy jeszcze ten system naprawiać. Naprawiać poprzez działanie nasze i osób które nam uwierzyły i były z nami w ZSP. A działania takie, jak te podjęte wobec „ITD” pokazywały coraz wyraźniej, że ten system przestaje się już nadawać do naprawiania.

9. Jednakże po podjęciu decyzji o skierowaniu 40 numeru ITD na przemiał, groźba dramatycznych konsekwencji jak przysłowiowy miecz Damoklesa, wisiała głównie nad redakcją i jej kierownictwem a nie nad organizacją. Zwyczajową konsekwencją skierowania gazety na „przemiał”, było wtedy dokonywanie zmian w kierownictwie redakcji. Długie spotkania jakie odbywaliśmy w tej sprawie już po wyborach do Sejmu, z osobami odpowiadającymi w KC PZPR za prasę, pozwoliły nam jednak uchronić redakcję przed dramatycznymi konsekwencjami kadrowymi. To jednak jeszcze bardziej uświadamiało nam, w jak specyficznej i coraz bardziej absurdalnej sytuacji funkcjonujemy i prowadzimy naszą działalność. Dla wydawcy nie liczyło się to, że kierując wydrukowany numer tygodnika – sprzedającego się wtedy spod przysłowiowej lady – do sprzedaży, może zarobić ok. 2.5 mln złotych(egzemplarz tygodnika kosztował wtedy 25 zł). To nie miało dla niego żadnego znaczenia, gdy pojawiała się specyficznie pojmowana partyjna polityka. Można było przy okazji także złamać wszelkie reguły gospodarcze i zasady rządzące wydawaniem gazet. Można było to zrobić, bo przecież ktoś „ważny” bardzo się przestraszył tego, że teksty umieszczone, w tym niszowym przecież a nie masowym tygodniku, mogą potencjalnie zniechęcić studentów do udziału w wyborach. Jeżeli spojrzeć na to chłodno, to trudno jednocześnie o bardziej skrajny przykład politycznej niekompetencji, w ocenie sytuacji w środowisku studenckim. Wtedy bowiem, zupełnie inne sprawy niż publikacje w naszym tygodniku decydowały o tym, czy studenci wezmą bardziej masowy udział w wyborach do Sejmu w 1985 roku.

10. Cała sprawa zakończyła się po pewnym czasie, na niekończących się wielogodzinnych dyskusjach i naradach, nad modyfikacją linii programowej pisma. Programowa i polityczna linia oraz ich nieustanne modyfikowanie, to były wtedy swoiste słowne wytrychy i recepty, przy pomocy których uzasadniało się coś co było z natury swej nieuchwytne a służyło tylko politycznemu zaklinaniu rzeczywistości. Dlatego linia, jako recepta na problemy mogła się zmieniać często. Zależała bowiem od tego, kto ją w danym momencie definiował i kto był jej adresatem. Ważne było tylko żeby była zdefiniowana i dobrze prezentowała się na papierze. Dlatego większych problemów z jej zdefiniowaniem, w nowej dla siebie sytuacji nie, miała i redakcja „ITD”.

11. Kolejny numer „ITD” ukazał się dopiero 13 października 1985 roku jako numer podwójny, czyli jako numer 40/41. Czytelników oficjalnie nie przeproszono za to że nie otrzymali 40 numeru swojego tygodnika, ani nie wytłumaczono im dlaczego otrzymują zamiast niego połączony, podwójny numer 40/41. Numer 42 z 20 października ukazał się już normalnie i zawierał między innymi, ponownie wywiad z prof. Janem Baszkiewiczem, który był już „drukowany” w skierowanym na „przemiał” 40 numerze „ITD”. W sytuacji jaka powstała, było dla nas w ZSP i w redakcji czymś oczywistym, że zamiast przygotowywać się do uroczystości 25-lecia, należy raczej szykować „stypę”. A jak już się cała sprawa „rozeszła” po kościach, to ani redakcja, ani Rada Naczelna ZSP nie miały ochoty i potrzeby organizowania szczególnych uroczystości z okazji 25-lecia ITD. Przewrotnie więc można powiedzieć, że szczególnym sposobem obchodzenia tych uroczystości, było „uratowanie” kierownictwa redakcji po skierowaniu na makulaturę jubileuszowego numeru tygodnika. Dzięki tej „pomocy” partii otrzymaliśmy szansę na szczególny i niepowtarzalny jubileusz 25-lecia „ITD”.

X.



 
projekt i wykonanie: StudioWWW

Uwaga!

Aby ułatwić użytkownikom korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych nasza strona używa plików cookies.Brak blokady tych plików oznacza zgodę na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Prosimy pamiętać:  każdy użytkownik może samodzielnie zarządzać plikami cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmian w ustawieniu przeglądarki taktowany jest jako  wyrażenie zgody na używanie cookies. Więcej Informacji znajdziesz na stronie Polityki Prywatności.